David Twigg wychowywał się w Brisbane w Australii. Basket ma we krwi, jednak pomimo sportowych korzeni – w koszykówkę, i to na reprezentacyjnym poziomie, grała przecież mama Małgorzata oraz jej siostry, starsza Katarzyna i młodsza Marta - regularne treningi rozpoczął dość późno.
- Miałem wtedy około 14 lat, natomiast wcześniej często grałem ze znajomymi na osiedlowych boiskach. Podobało mi się i w końcu zapytałem tatę, gdzie mógłbym zacząć trenować. Znaleźliśmy klub, poszedłem na próbny trening, dostałem się do drużyny i tak to się zaczęło – zrelacjonował David, który obecnie jest najwyższym zawodnikiem ekstraklasy.
Dwa lata później, w sierpniu 2024 roku, David trafił do Sopotu. Zdradził, że jego tata był w kontakcie z pracującym w Treflu w grupach młodzieżowych amerykańskim szkoleniowcem Brianem McCormickiem, rozmawiał także z trenerem koordynatorem Januszem Kociołkiem i ten ostatni zaproponował mu przyjazd do Trójmiasta.
W sezonie 2024/2025 Trefl z Davidem w składzie zdobył mistrzostwo Polski U-17, natomiast w kolejnych rozgrywkach wywalczył srebrny medal w kategorii U-19. Ponadto zawodnik grał w drugiej lidze w drugim zespole.
- W Australii poziom seniorski jest bardzo wysoki, natomiast jeśli chodzi o poziom juniorski, to nie zauważyłem, abym robił jakieś postępy. Tam system szkoleniowy nie jest tak dobry jak w Europie, bo tutaj stawia się na młodych zawodników, wielu z nich trenuje i gra w seniorskich zespołach. Zatem zadecydowałem, że gra w Europie będzie dla mnie najlepszym wyborem. Można powiedzieć, że dwa lata temu ryzykowałem, ale dzisiaj uważam, że to była dobra decyzja – ocenił.
GALERIA: Legendarna Małgorzata Dydek zmarła 15 lat temu
18-letni Dawid Twigg mieszka w Polsce sam, bowiem tata, również David, i młodszy o dwa lata brat Alexander zostali w Brisbane.
- Brat jest znacznie niższy ode mnie, raczej takiego wzrostu jak tata. Nie gra w koszykówkę, natomiast na początku próbował trenować rugby, które w Australii jest bardzo popularne. Ostatnio przerzucił się na tenisa. Obaj mocno mi kibicują. Bardzo często po treningach czy meczach rozmawiam z tatą. Interesuje się, jak mi poszło i co się wydarzyło – przekazał.
Na rodzinny fanklub syn popularnej "Margo" bądź "Ptysia", czyli Małgorzaty Dydek, może także liczyć w Ząbkach pod Warszawą. Tam mieszka ciocia Katarzyna, kuzynka Marysia oraz babcia Marianna.
- Babcia świetnie zna się na koszykówce. Ogląda wszystkie mecze. Jeśli będę grał w Warszawie albo okolicach, na pewno się zobaczymy – dodał.
Po przyjeździe do Polski zawodnik zamieszkał w bursie. Przy okazji nie zaniedbał nauki, którą rozpoczął na Uniwersytecie w Brisbane.
- Skończyłem kurs w środku pierwszego roku pobytu w Polsce i mam dyplom z biznesu. Uczyłem się online. Różnica czasu jest co prawda bardzo duża, jednak kurs nie wymagał obecności nauczycieli, zatem mogłem go robić w dowolnym czasie – zauważył.
Koszykarz ma umowę z Treflem do 2029 roku i już zadebiutował w ekstraklasie. W inauguracyjnym spotkaniu tego sezonu Sopocianie zostali rozgromieni we własnej hali przez Dziki Warszawa 63:102, a Twigg spędził na parkiecie ostatnie 99 sekund. Na razie bez punktowej zdobyczy.
- W tym sezonie będę raczej występował w zespole U-19 oraz w drugiej drużynie w drugiej lidze u trenera Marcina Stefańskiego, który bardzo mi pomaga. Dzięki niemu nabrałem większej pewności siebie. Oczywiście, jeśli będę robić systematyczny postęp, to zapewne otrzymam kolejne minuty w ekstraklasie – stwierdził.
W ciągu dwóch lat pobytu w Sopocie młody zawodnik urósł aż o 14 cm, a podobno jego organizm nie powiedział w tej kwestii ostatniego słowa. David zdaje sobie sprawę, że nie jest jeszcze fizycznie gotowy do gry na najwyższym poziomie.
- Mój biologiczny wiek jest trochę niższy niż 18 lat. Muszę czekać, aż moje ciało nadgoni wzrost. Systematycznie muszę budować masę mięśniową, a mój cel na ten sezon to dalszy rozwój. Jestem cierpliwy i nie oczekuję grania przez wiele minut w seniorskich zespołach, zwłaszcza w ekstraklasie. Chcę się rozwinąć fizycznie i stać lepszym zawodnikiem – podkreślił.
Koszykarz Trefla nie ukrywa, że jego marzeniem jest gra w seniorskiej reprezentacji biało-czerwonych.
- Mam tylko polski paszport. Urodziłem się w Gdańsku i nie mam australijskiego obywatelstwa. Mój tata i dziadek są Anglikami, którzy zdecydowali się wyprowadzić do Australii, ponieważ ten kraj bardzo im się podobał. Otworzyli ośrodek wypoczynkowy i postanowili zostać tam na zawsze – wyjaśnił.
Specjalnie nie pali mu się natomiast do wyjazdu za ocean.
- NBA to marzenia każdego zawodnika, ale ja wolę występować w Europie. Oczywiście, jeśli nadarzy się okazja gry w USA, albo dobra oferta z amerykańskiego college, to na pewno bym ją rozważył. Chcę grać i podróżować, a Europa jest dobrym do tego miejscem, można zwiedzić wiele miast i regionów. Oczywiście Trefl świetnie mnie przyjął, znakomicie się w nim czuje, natomiast moją wymarzoną ligą jest niemiecka BBL – przyznał.
W porównaniu do Australii w Trójmieście jest znacznie chłodniej. W dodatku z każdym tygodniem pogoda będzie się pogarszać.
- W Brisbane naprawdę potrafi być wyjątkowo gorąco. Podczas świąt Bożego Narodzenia tam jest lato, mamy grilla i party w basenie, tymczasem w tym okresie w Polsce jest bardzo zimno, chodzi się w czapkach i siedzi przy kominku. Taka pogoda mi jednak nie przeszkadza, a nawet ją wolę – zapewnił.
Małgorzata Dydek zmarła 27 maja 2011 roku, kiedy jej starszy syn miał niewiele ponad trzy lata – urodził się bowiem 8 kwietnia 2008 roku.
- Pamiętam mamę, ale słabo. Mam mgliste wspomnienia, chociażby jak strzelaliśmy na bramkę w Staples Center w Los Angeles (obecnie Crypto.com Arena – przyp. PAP). W moich wspomnieniach związanych z nią nie ma ważnych wydarzeń, raczej jakieś drobne, zwykłe sytuacje – podsumował.