Najsurowszą karę otrzymał Kamil Wójcik, który został zawieszony na dwa lata. Adrian Siemieniec będzie pauzował przez sześć meczów Ekstraklasy i dodatkowo musi zapłacić 100 tysięcy złotych. Paweł Raczkowski został natomiast ukarany grzywną w wysokości 50 tysięcy złotych.
Tak duże różnice w wymiarze kar były jednym z tematów rozmowy na antenie Canal Plus. Stempniewski zwrócił uwagę, że z perspektywy osoby postronnej rozstrzygnięcie może wydawać się zaskakujące.
– W takim chłopskim spojrzeniu to jest duży rozdźwięk w tym, co wydaje nam się, że przeskrobali. Pamiętajmy, że Komisja Ligi to jest towarzystwo bardzo wyrafinowanych prawników, którzy raczej wiedzą co robią i być może oni wiedzą coś więcej niż jest napisane – stwierdził były arbiter oraz przewodniczący Kolegium Sędziów, a obecnie prezes Radomiaka Radom.
ZOBACZ TEŻ: Jan Urban na wylocie? Polacy wydali wyrok. Wyniki są znamienne
Cała sprawa wywołała również szerszą dyskusję na temat kontaktów trenerów z sędziami. Stempniewski przekonuje, że takie relacje nie są niczym nowym i od lat funkcjonują w środowisku piłkarskim. Były sędzia przypomniał przy okazji pomysł Czesława Michniewicza, który przed laty proponował nawet organizację wspólnego, pojednawczego grilla dla trenerów i arbitrów.
– Te kontakty między trenerami i sędziami to tajemnica poliszynela, że one od zawsze były i mało tego. Pamiętam jak trener Michniewicz swego czasu mówił, że powinno się zadzierzgnąć takie dobre stosunki i proponował grilla takiego pojednawczego, żeby sędziowie z trenerami normalne stosunki utrzymywali. To poszukiwanie normalności w tym wszystkim. Pasjonujemy się tą samą dyscypliną sportu, jesteśmy w tym samym środowisku i nie ma powodu, żeby jedni na drugich warczeli – dodał.
ZOBACZ TEŻ: Po klęsce w Bośni jeszcze jeden cios. Cierpienie kibiców w Polsce trwa