Mourinho nie pojawił się na konferencji po ostatnim meczu ligowym z Villarrealem. Jak informowały media, miał obawiać się, że jego wypowiedzi mogłyby doprowadzić do zawieszenia. Przed kolejnym spotkaniem, tym razem w Lidze Mistrzów, nie uniknął już rozmowy z dziennikarzami.
Jednym z tematów była praca arbitrów podczas ligowego starcia z Villarrealem. Portugalczyk nie zamierzał jednak szerzej komentować tej sprawy.
– Nie chcę tego komentować. Przed nami mecz Ligi Mistrzów. Nie muszę mówić o La Lidze – powiedział Mourinho. Następnie zachęcił dziennikarzy do obejrzenia pierwszej minuty spotkania z Villarrealem, przekonując, że już ten fragment wystarczy, by wyrobić sobie opinię na temat sędziowania.
Kurowski zapytał o przyszłość Mourinho
Najwięcej emocji wywołała rozmowa z Jackiem Kurowskim z TVP Sport. Polski dziennikarz zwrócił uwagę na doniesienia medialne, według których nadchodzący mecz z AS Roma może mieć dla Mourinho kluczowe znaczenie.
– Po lekturze gazet z całego świata mam wrażenie, że ten mecz może być dla pana walką o przetrwanie, być albo nie być – nie wiem, tylko obserwuję to z zewnątrz, nie jestem w środku – zapytał Kurowski.
Portugalczyk odpowiedział
– Polska jest bardzo daleko. Informacje docierają tam z zakłóceniami. Daj spokój – odparł szkoleniowiec. Krótko i z przekąsem.
Na tym jednak wymiana zdań się nie zakończyła. Kurowski postanowił rozwinąć temat:
– Dobrze, chodzi mi o to, że... mam wrażenie, iż „miesiąc miodowy” w Realu Madryt właśnie dobiegł końca. Jakie jest pana zdanie?
– Miesiąc miodowy czego? – dopytał Mourinho.
– No, miesiąc miodowy.
– Wiem czym jest miesiąc miodowy, ale co dokładnie masz na myśli?
– Że na razie wszyscy oczekują od pana tylko zwycięstw.
– I to jest miesiąc miodowy?
– A nie jest?
– Nie, to nie jest miesiąc miodowy.
– A jakie jest pana punkt widzenia? Co pan o tym sądzi?
– Jaki punkt widzenia?
Dziennikarz spróbował więc zmienić kierunek rozmowy i zapytał trenera, jak czuje się przed spotkaniem.
– Jak zawsze – wspaniale, śpię jak aniołek. A po meczu – jak zawsze – nie śpię – odpowiedział Mourinho.
Konferencja zakończyła się więc charakterystyczną dla Portugalczyka mieszanką ironii i humoru. Jego odpowiedzi na pytania polskiego dziennikarza stały się jednym z najciekawszych fragmentów spotkania z mediami przed meczem Ligi Mistrzów. Popularność tego fragmentu konferencji wykroczyła daleko poza Madryt i Polskę. Media społecznościowe z wielką ochotą komentują wydarzenie, robią to kibice w krajach arabskich, spotkaliśmy nawet wersję, w której... dodane są chińskie napisy. Konfrontacja z Jose Mourinho, nawet w takim lekkim wymiarze jak ta, przysparza sporo popularności...