- Mecz Szwecja - Polska w Lidze Narodów został niespodziewanie przerwany zaledwie kilkadziesiąt sekund po pierwszym gwizdku sędziego.
- Powodem incydentu był "biały deszcz" serpentyn, rzucony na murawę głównie z sektora polskich kibiców, co zmusiło arbitra do wstrzymania gry.
- Sprawdź, jak na nietypowy początek spotkania zareagowały europejskie media i co dokładnie wydarzyło się na trybunach Strawberry Arena.
Sędzia musiał przerwać mecz!
Ledwo wybrzmiał pierwszy gwizdek sędziego, a na murawę stadionu w Sztokholmie poleciał istny deszcz białych serpentyn. Rzucono je głównie z sektora zajmowanego przez polskich fanów, którzy w ten sposób postanowili zaznaczyć swoją obecność. Przez kilkadziesiąt sekund gra była kontynuowana, jednak gdy piłka znalazła się w pobliżu zalegających na boisku przedmiotów, arbiter nie miał wyjścia.
Przeczytaj także: Skład reprezentacji Polski na mecz ze Szwecją! Jan Urban musiał dać mu szansę
Mecz Szwecja - Polska został przerwany! Sędzia nakazał służbom porządkowym uprzątnięcie boiska. Dopiero po kilku minutach, gdy białe serpentyny zniknęły z pola gry, spotkanie mogło zostać wznowione. Incydent nie umknął uwadze europejskich mediów, które natychmiast poinformowały o nietypowym początku meczu w Sztokholmie.
Gorąca atmosfera na ulicach Sztokholmu
Choć na stadionie doszło do incydentu, atmosfera w szwedzkiej stolicy przed meczem była fantastyczna i niezwykle gorąca. Polscy kibice zdominowali ulice miasta, głośno dopingując biało-czerwonych na wiele godzin przed spotkaniem. Fani przybyli między innymi z Gdyni, Warszawy i Zakopanego, a dołączyli do nich również Polacy na co dzień mieszkający w Szwecji.
- Polska biało-czerwoni – wznosili okrzyki kibice, maszerując w eskorcie policji w kierunku stadionu.
Wśród fanów panował bojowy nastrój i wiara w zwycięstwo. Wielu z nich liczyło na rewanż za marcową porażkę w meczu o awans na mistrzostwa świata.
Teraz musimy odegrać się za marcowy mecz eliminacyjny do mistrzostw świata – mówili kibice w rozmowach z dziennikarzami.
Dyplomatyczny pojedynek na szaliki
Do kibicowania włączyły się również placówki dyplomatyczne obu krajów. Ambasada RP w Sztokholmie wykazała się niezwykłą kreatywnością. Mieszcząca się w gmachu zbroja husarza została na czas meczu ubrana w biało-czerwony szalik. Na ten gest odpowiedziała Ambasada Szwecji w Warszawie, która w mediach społecznościowych pozdrowiła Polaków, ale jasno zadeklarowała: „Heja Sverige!” (Naprzód Szwecjo!).