Reprezentacja nie robi żadnych postępów. Albo gra tak nudno, że od patrzenia bolą zęby, albo otwiera się i z kwiatami wita piłkę we własnej bramce. Bo co zrobił w poniedziałek Przemysław Wiśniewski? Gwiazdor Szwecji, Viktor Gyokeres, zabawił się z nim jak z przedszkolakiem, któremu wypadły kredki z tornistra. Nie dość, że w jednej akcji Szwed wyprzedził go z piłką przy nodze, to w innej – tej bramkowej – po raz kolejny wykiwał go w polu karnym w sposób ośmieszający. Zrobił to w marcu w barażach, zrobił to i teraz.
Przeczytaj także: Wielki bohater MŚ 2026 ze wstrząsającym wyznaniem! "Wolałem moje dawne życie"
Jan Bednarek mówi po meczu dziennikarzom, że widzi światełko w tunelu. To chyba ma jakieś zwidy, bo tam żadnego światła nie ma. Jest ciemność, mrok i zero nadziei. Przyzwyczailiśmy się do mizerii i w tej mizerii tkwimy. Cieszymy się, że zagraliśmy dobrze 20-25 minut. To jest nasze zwycięstwo? Że stłamsiliśmy rywala przez fragment meczu? To jest to światełko? Wiecie gdzie z takim światełkiem zajedziemy? Może do Dywizji C Ligi Narodów, ale na pewno nie na mistrzostwa Europy.
Miotamy się z rolą Roberta Lewandowskiego w reprezentacji. Albo gra od początku, albo wchodzi na 5 minut nie wiadomo po co. Bo co się miało stać w 5 minut przy stanie 1:3? Lewandowski miał statkiem kosmicznym wylądować na boisku?
Zobacz też: Prezydent FIFA Gianni Infantino będzie ubiegał się o reelekcję. Szykuje się futbolowa wojna
Nie ma co pudrować – w meczu z Bośnią Lewandowski zagrał słabo, a za mecz ze Szwecją trudno go oceniać, bo zagrał przez chwilę. Nie pomógł drużynie, ale też drużyna nie pomogła sama sobie. Bo łatwo walić w Lewandowskiego, ale nikomu się już nie chce uderzać w Zielińskiego, Casha, Bednarka, Zalewskiego i innych. Jak już odejdzie Lewandowski, to piłkarze reprezentacji Polski zostaną jak te sieroty, zszokowane tym, że ktoś czegoś od nich oczekuje i ich krytykuje. Bo fajnie przez 20 lat było stać w cieniu Lewandowskiego, który te wszystkie ciosy zbierał. Fajnie było cieszyć się z goli Lewego, a nie kiedy tych goli nie było, przemykać za jego plecami w strefie wywiadów. Wiem, co mówię. Byłem na większości meczów reprezentacji, byłem w strefach wywiadów. Lewandowski stawał do wywiadów prawie zawsze, gęsto się tłumacząc. Jego koledzy z drużyny – niekoniecznie.