Horror Sabalenki. Prowadziła i nagle wszystko się zawaliło
Wszyscy kibice ostrzyli sobie zęby na kolejny wielki pojedynek na szczycie kobiecego tenisa. Wszystko wskazywało na to, że w ćwierćfinale turnieju w Wuhan dojdzie do hitowego starcia Iga Świątek – Aryna Sabalenka. Białorusinka musiała tylko pokonać notowaną na 77. miejscu w rankingu Ann Li. I przez długi czas wydawało się, że to tylko formalność.
Przeczytaj także: Iga Świątek przyłapana w windzie. A Rybakina pozuje w białej kreacji
Sabalenka pewnie wygrała pierwszego seta 6:3, a w drugim prowadziła już 4:2. Wtedy jednak w jej grze nastąpiło niewytłumaczalne załamanie. Zaczęła popełniać masę błędów, co bezlitośnie wykorzystała Amerykanka, wygrywając pięć gemów z rzędu i całego seta 6:4. To, co wydarzyło się w trzeciej partii, było już prawdziwym horrorem dla faworytki. Sabalenka musiała bronić aż siedmiu piłek meczowych, by cudem doprowadzić do tie-breaka. W nim obroniła kolejne dwie, ale przy dziewiątej próbie rywalki była już bezradna. Ostatecznie przegrała decydującą rozgrywkę 5-7 i cały mecz 6:3, 4:6, 6:7(5).
Co porażka Sabalenki oznacza dla Igi Świątek?
Wynik tego spotkania to fantastyczna wiadomość dla Igi Świątek. Porażka najgroźniejszej rywalki z jej części drabinki oznacza, że droga Polki do finału stała się teoretycznie znacznie łatwiejsza. Potencjalny hitowy ćwierćfinał, na który czekał cały tenisowy świat, nie dojdzie do skutku.
Dla Sabalenki to już trzecia porażka w czterech ostatnich meczach, co potwierdza jej wyraźny spadek formy. Tymczasem Iga Świątek, która swój mecz 1/8 finału rozegra w czwartek, może z większym spokojem patrzeć w przyszłość i kontynuować swój marsz po kolejny prestiżowy tytuł.