Pogoń miała kłopoty z bronieniem dostępu do własnej bramki. Za kadencji trenera Jensa Gustafssona wyglądało to źle. Teraz sytuacja wygląda inaczej. Pogoń imponuje odpowiedzialnością i dobrą organizacją. Współczynnik oczekiwanych goli straconych przez Pogoń wynosi około 16, tymczasem faktycznie rywale zdobyli przeciwko niej zaledwie sześć bramek. I w końcu, po wielu miesiącach, można napisać, że "Portowcom" pomaga w tym Benjamin Mendy. Do Szczecina trafił, będąc na olbrzymim zakręcie. W CV oczywiście mistrzostwo świata z reprezentacją Francji i Manchester City, ale też słabe miesiące w FC Zurich.
Francuz zeszłej jesieni (i lata) dostał szansę na odbudowę, ale po raz pierwszy zagrał dopiero listopadzie. Ostatecznie uzbierał zaledwie 371 minut. – Nie traktowaliśmy tego jak inwestycji finansowej. Wracał po okresie niestabilnej formy i nie do końca udanych występów w klubach. W Zurychu próbował się zaadaptować, a do jego wcześniejszych doświadczeń nie chcę się odnosić. Kiedy do nas trafił, było jasne, że obie strony chcą się wspierać, żeby wspólnie osiągnąć sukces, a nie wzajemnie rekompensować sobie coś ponad miarę – tłumaczy Tan Kesler, wiceprezes Pogoni.
Chyba się opłaciło. Mendy przebił się do składu i od pięciu kolejek regularnie pojawia się na boisku. W spotkaniu z GKS-em zaprezentował się bardzo dobrze (w pojedynkę zatrzymał 9 ataków katowiczan), a jego postawa wpisuje się w szerszy obraz poprawy gry obronnej Pogoni. W pięciu ostatnich meczach szczecinianie aż trzykrotnie zachowali czyste konto.
ZOBACZ TEŻ: Pokochała go cała Polska. Sensacyjny powrót i pożegnanie w A-klasie
Mendy zdaje się coraz lepiej odnajdywać również poza nim. Publikuje w mediach społecznościowych relacje z codziennego życia, między innymi z wizyt w Żabce, co pokazuje, że zaaklimatyzował się w Polsce. Kibice Pogoni również go polubili. – Jest ważną częścią naszej społeczności. W pierwszym roku jeździł na skuterze, co mnie lekko przerażało (śmiech). Teraz w końcu jeździ samochodem. Poznał już wszystkie aspekty życia tutaj. Zawsze angażuje się w zbiórki pieniędzy i chętnie wspiera klubowe inicjatywy. Wciąż jest też ważną postacią w szatni i ma bardzo pozytywne nastawienie – opowiadał Kesler.
ZOBACZ TEŻ: Mają problem przed meczem z reprezentacją Polski. To będzie duża strata
Kesler przybliżył też kulisy pozyskania Francuza. – Właściwie był jednym z najbardziej przystępnych cenowo zawodników, jeśli nie najbardziej. Nie musieliśmy więc inwestować w niego zbyt dużo pieniędzy. Przede wszystkim przedstawiliśmy mu nasz projekt. On sam szukał miejsca, w którym mógłby rozpocząć nowy etap kariery i odnieść sukces. Właśnie o to chodziło – powiedział Kesler.
Wiceprezes podkreślił, że Mendy przychodził do Szczecina po okresie sportowej niestabilności. Klub nie oczekiwał, że samą renomą nazwiska Francuz odmieni drużynę. Istotne było stworzenie warunków, w których zawodnik będzie mógł odbudować formę, a Pogoń zyska piłkarza gotowego do pracy na rzecz zespołu. – Ma świetne relacje ze mną, z właścicielem klubu Alexem Hadithagim, kolegami z drużyny i trenerem. Myślę więc, że zdecydowanie dobrze się u nas odnalazł. Właśnie dlatego przedłużył kontrakt – podsumował Kesler.