Cios za ciosem w meczu Lewandowskiego. Chicago Fire nie miało żadnych szans

Chicago Fire nie zdołało wykorzystać atutu własnego boiska. Drużyna Roberta Lewandowskiego przegrała z Philadelphia Union 1:3, mimo że po pierwszej połowie była na prowadzeniu.

Robert Lewandowski biegnący po boisku w koszulce Chicago Fire. O przegranym meczu przeczytasz na SE Supersport.
Autor: Associated Press Robert Lewandowski

Kluczowa okazała się czerwona kartka dla jednego z zawodników gospodarzy. Po przerwie goście wykorzystali grę w przewadze, a bohaterem spotkania został Bruno Damiani, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Lewandowski tym razem nie zdobył bramki i opuścił murawę w 67. minucie, gdy rezultat był już przesądzony.

Ważna końcówka pierwszej połowy

Decydujące wydarzenia przed przerwą rozegrały się w krótkim odstępie czasu. W 44. minucie Chicago Fire objęło prowadzenie. Noah Allen posłał dośrodkowanie w pole karne, a Maren Haile-Selassie efektownym strzałem z powietrza pokonał bramkarza rywali.

ZOBACZ TEŻ: Pokochała go cała Polska. Sensacyjny powrót i pożegnanie w A-klasie

Radość gospodarzy nie trwała jednak długo. Chwilę później Jack Elliott obejrzał drugą żółtą kartkę, która oznaczała wykluczenie z gry. Chicago musiało więc przystąpić do drugiej połowy w osłabieniu.

Robert Lewandowski na meczu baseballa Chicago White Sox [ZDJĘCIA]

Philadelphia Union wykorzystała przewagę

Po zmianie stron goście zdecydowanie przejęli inicjatywę i szybko odwrócili losy spotkania. Już w 49. minucie do wyrównania doprowadził Milan Iloski. Później dwukrotnie trafił Bruno Damiani, który przypieczętował zwycięstwo Philadelphia Union.

W ciągu niespełna 20 minut przyjezdni zdobyli trzy bramki, nie pozostawiając gospodarzom większych szans na odrobienie strat. W 67. minucie boisko opuścił Robert Lewandowski. Polski napastnik nie zdołał tym razem pomóc swojej drużynie w zdobyciu punktów.

ZOBACZ TEŻ: Polacy wysyłają Roberta Lewandowskiego na emeryturę? Zaskakujące wyniki sondażu