W 86. minucie Kiwior posłał górne, prostopadłe podanie w boczny sektor pola karnego gospodarzy. Pietuszewski, który rozegrał dopiero drugie oficjalne spotkanie z FC Porto w tym sezonie, przyjął piłkę, zwiódł jednego z rywali, przesunął się w stronę środka pola karnego i oddał efektowny strzał w „okienko”. Z początku radość po zdobytej bramce przerwał gwizdek sędziego. Po analizie VAR okazało się, że polski młodzian nie był na spalonym i trafienie zostało zaliczone. Wtedy nastąpiła prawdziwa eksplozja, przy linii bocznej świętował z Pietuszewskim cały zespół "Smoków".
ZOBACZ TEŻ: Piszą o żonie Jakuba Kiwiora. Zachwyty nawet w angielskiej prasie! Tak wyglądała na gali
Na początku sezonu 18-letni reprezentant Polski wracał do zdrowia po kontuzji. Pierwszy mecz w FC Porto rozegrał we wrześniu z Benficą Lizbona (3:1), ale wówczas wszedł na boisko dopiero w końcówce. Później wystąpił też przez łącznie kilkanaście minut w spotkaniach Polski z Rumunią (6:0) i Bośnią i Hercegowiną (0:1).
W sobotę Pietuszewski pojawił się na boisku w 79. minucie. Kiwior i Jan Bednarek rozegrali cały mecz.
W pierwszej połowie prowadzenie gospodarzom dał Węgier Gabor Szalai (16.), a wyrównał Duńczyk Victor Froholdt (42.).
Po ośmiu kolejkach FC Porto ma komplet punktów i bilans goli 20-4. Drugie miejsce zajmuje Sporting Lizbona z 18 punktami. Benfica, która w niedzielę zmierzy się z Victorią Guimaraes, zgromadziła 16 pkt.
ZOBACZ TEŻ: Kłopoty, kłopoty Cristiano Ronaldo. Za aferę będzie dotkliwa kara?