Liga Narodów: Dwie afery po meczu Bośnia - Polska. Jan Urban: "To nie jest rzut karny"
Po wygranej 6:0 z Rumunią wielu kibiców miało nadzieję na to, że podopieczni Jana Urbana pójdą za ciosem i w kolejnym spotkaniu znów zgraną trzy punkty. Bośnia i Hercegowina to jednak rywal lepszy od Rumunów, co było już widać w pierwszym meczu Ligi Narodów, kiedy w Warszawie bezbramkowo z nią zremisowaliśmy. Wynik 0:0 utrzymywał się też do 84. minuty rewanżowego spotkania. Wtedy jednak Ivan Basić wykorzystał rzut karny podyktowany po faulu Jana Bednarka. Potem już bramki nie padły. Odnośnie "jedenastki", to właśnie ona stała się przyczyną pierwszej afery, która wybuchła po meczu Bośnia - Polska. Zdaniem Jana Urbana, rzut karny naszym rywalom się nie należał.
To nie jest rzut karny. Takich rzutów karnych po prostu się nie dyktuje - piłka w ogóle nie leciała w kierunku tego zawodnika. Tam jest walka o pozycje, często tego typu sytuacje nie są odgwizdywane w środku pola. Nie powinno być rzutu karnego, po prostu
- stwierdził na konferencji prasowej selekcjoner reprezentacji Polski. Druga afera także rozegrała się podczas spotkania z dziennikarzami.
Jan Tomaszewski grzmi po klęsce z Bośnią: "Urban do dymisji! Natychmiastowo!"
Spięcie na konferencji po meczu Bośnia - Polska. Jan Urban rozsierdzony pytaniem-przemową
To właśnie przy tej sytuacji pełne ręce roboty miał tłumacz. Dziennikarz Łukasz Ciona bowiem, gdy dorwał się do mikrofonu, mówił tak długo, że nawet lokalni dziennikarze dawali do zrozumienia, że powinien już skończyć. Rozbudowane pytanie zawierało też kilka tez, m.in. taką, że Bośnia i Hercegowina na boisku prezentowała większe zaangażowanie i miała więcej cech wolicjonalnych. To pytanie-przemowa rozsierdziło Jana Urbana.
Tyle zarabia Jan Urban jako selekcjoner reprezentacji! Padła dokładna kwota, trener komentuje
Na każdej konferencji mówi pan jedno i to samo. Jak jest przegrany mecz, to brakuje ambicji i cech wolicjonalnych. Moim zdaniem tak nie było. Był pan w ogóle na meczu?
- denerwował się selekcjoner. Potem pomiędzy Urbanem a Cioną wywiązała się dyskusja, która zdawała się nie mieć końca. Wreszcie do akcji wkroczyli dyrektor techniczny kadry Adrian Mierzejewski oraz rzecznik prasowy kadry Emil Kopański.
Albo zadajemy pytania, albo dyskutujemy
- próbował uciąć dyskusję ten pierwszy. Drugi natomiast przypomniał, jakie pytania powinno zadawać się na tego typu konferencjach.
Poprosimy krótkie, konkretne pytanie
- instruował rzecznik.
Jan Urban podczas spotkania z dziennikarzami zwrócił uwagę na pozytywy. Wymienił przede wszystkim dwóch graczy - Wiktora Nowaka, którego selekcjoner nazwał "dobrym piłkarzem do środka pola" i Przemysława Frankowskiego, który może teraz grać na lewej obronie.
Wciąż szukamy nowych piłkarzy i będziemy ich szukać. Będziemy patrzeć, co po Robercie Lewandowskim, bo sytuacja wśród napastników jest, jaka jest. Jeśli nie będzie ten, to będzie inny zawodnik. Ale to nie jest moment, by analizować wszystkie cztery mecze. My to zrobimy w naszym gronie w odpowiednim momencie. Nie będę popadał z euforii w rozpacz, bo taki nie jestem. Nie jesteśmy też drużyną, która nie potrafi zagrać dobrej akcji, oddać strzału. Potrafimy grać w piłkę, brakowało nam wykończenia. A teraz futbol jest taki, że trudno o nie wiadomo ile sytuacji. Musisz być skuteczniejszy
- skonstatował Jan Urban.