- Po dotkliwej porażce ze Szwecją, legendarny Jan Tomaszewski bezlitośnie ocenia grę reprezentacji Polski, grzmiąc na temat fatalnej defensywy i chaosu taktycznego.
- Ostro krytykuje decyzje selekcjonera, nazywając późne wejście Roberta Lewandowskiego "poniżeniem" i stawia kluczowe pytanie o przyszłość kadry.
- Sprawdź, dlaczego legenda polskiej piłki pyta "Czy leci z nami pilot?!" i co jego zdaniem powinien zrobić prezes PZPN, by ratować sytuację.
"Dziurawa obrona i wielbłądy". Tomaszewski wskazuje winnych
Reprezentacja Polski pojechała do Szwecji z nadzieją na przełamanie po bezbramkowym remisie z Bośnią i Hercegowiną. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Porażka 1:3 obnażyła wszystkie słabości naszej kadry, a szczególnie formacji defensywnej. Jan Tomaszewski wprost ocenił grę obronną, która jego zdaniem była główną przyczyną porażki.
- Obrona była dziurawa jak ser szwajcarski. Przy drugiej i trzeciej bramce trzeba winić naszą defensywę, a przede wszystkim Wiśniewskiego i bramkarza. Wydaje mi się, że te gole powinny być zlikwidowane właśnie przez Marcina Bułkę - analizował Tomaszewski, dodając, że błędy Polaków były katastrofalne. - To nie są błędy, to są wielbłądy. Przecież Wiśniewski miał kryć Gyokeresa. Dlaczego on się cofnął, a Bułka nie wyszedł? Gol padł z dwóch metrów.
Były bramkarz podkreślił, że Polacy sami są sobie winni, bo nie potrafili wykorzystać słabości rywala w pierwszej połowie.
- Jak się nie chce wygrać, to trzeba przegrać. W pierwszej połowie powinniśmy prowadzić 2:1, może nawet 3:1 i byłoby po meczu. Szwedzi to nie jest jakiś wielki zespół, to tacy drwale, którzy nie grają finezyjnej piłki - stwierdził.
Przeczytaj także: Oskar Pietuszewski wezwany w trybie awaryjnym. A potem zaskakująca decyzja Jana Urbana!
"To czeski film!". Tomaszewski żąda reakcji prezesa
Najwięcej gorzkich słów Jan Tomaszewski skierował pod adresem selekcjonera Jana Urbana i jego sztabu. Były reprezentant Polski nie mógł zrozumieć decyzji personalnych i taktycznych, które zapadły przed i w trakcie meczu.
- Jak to jest możliwe, że sztab szkoleniowy po roku pracy z drużyną dokonuje pięciu zmian w składzie po jednym meczu? To znaczy, że nie trafiono ze składem. Tłumaczenie, że Szwedzi zrobili cztery zmiany? Guzik mnie to obchodzi! Kto wygrał mecz? Szwecja - grzmiał Tomaszewski.
Jego zdaniem chaos w kadrze jest porażający, a ciągłe zmiany taktyki i brak stabilizacji prowadzą donikąd.
- Raz gramy czwórką w obronie, trzy dni później trójką. O co tu chodzi? Czeski film, nikt nic nie wie - ironizował.
Zobacz też: Znów bolesna porażka w Szwecji. Na koniec zadziwiająca decyzja Jana Urbana
Legenda polskiej piłki uważa, że z taką grą spadek do niższej dywizji jest realnym zagrożeniem, a prezes PZPN Cezary Kulesza powinien poważnie zastanowić się nad przyszłością obecnego sztabu.
- Prezes Kulesza będzie się musiał pogłowić, co zrobić z tym fantem. Powinien zastanowić się, czy po następnych dwóch meczach nie zmienić sztabu szkoleniowego. Z taką grą nie mamy co liczyć na finały Mistrzostw Europy - uważa Tomaszewski.
"Poniżenie Roberta Lewandowskiego". Legenda nie ma wątpliwości
Osobnym tematem, który wzbudził furię Jana Tomaszewskiego, było potraktowanie Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji wszedł na boisko dopiero w 89. minucie, gdy losy meczu były już praktycznie rozstrzygnięte.
- Dla mnie to jest poniżenie Roberta, jak selekcjoner go wpuścił w 89. minucie. Po co on w ogóle wszedł? To mógł nie wchodzić. Robert musiał wejść na boisko wtedy, kiedy przegrywaliśmy 1:2, czyli w 63. minucie, na podmęczonego przeciwnika - tłumaczył Tomaszewski.
Były bramkarz jest przekonany, że obecność Lewandowskiego we wcześniejszej fazie meczu mogłaby odmienić jego losy.
- Gdyby on miał te sytuacje, które mieli Szymański, Cash czy Zieliński, to jestem przekonany, że by to strzelił. Jego rolą jest wejście w 60. minucie na podmęczonego rywala - mówił.
Zobacz też: Mecz Szwecja - Polska przerwany! Sędzia musiał nagle zatrzymać grę. Powodem polscy kibice!
Tomaszewski skrytykował również decyzję o odesłaniu na trybuny Oskara Pietuszewskiego, młodego talentu, który jego zdaniem również powinien dostać szansę.
- Po jaką cholerę był ściągnięty Pietuszewski? Żeby usiąść na trybunach? To równie dobrze mógł oglądać ten mecz w Portugalii. On z Robertem powinien wejść przy stanie 1:2 - zakończył legendarny bramkarz.