Jan Urban jedzie po dymisję?! Zabawny obrazek tuż przed meczem o wszystko. Padły słowa o "jeździe"

Jan Urban, którego posada wisi na włosku, z uśmiechem na twarzy pędzi meleksem na spotkanie z dziennikarzami. Reprezentacja Polski od pięciu spotkań nie wygrała, a piątkowy mecz z Rumunią może być dla selekcjonera ostatnim. Mimo to trener zdaje się tym nie przejmować. Wprost przeciwnie. Zaskakująco szczerze opowiedział o widmie zwolnienia i "jeździe", jaka panuje wokół kadry.

  • Selekcjoner Jan Urban, którego posada wisi na włosku po serii pięciu meczów bez zwycięstwa, zaskakuje postawą przed kluczowym spotkaniem z Rumunią.
  • Mimo gigantycznej presji, trener otwarcie przyznaje, że porażka przybliżyłaby jego zwolnienie, lecz podkreśla konieczność skupienia na grze.
  • Sprawdź, jak Urban radzi sobie z "jazdą" wokół kadry i co mówi o szansach na przełamanie drużyny w meczu o wszystko!

Pięć ostatnich spotkań bez zwycięstwa, zaledwie jeden punkt w Lidze Narodów i widmo kompromitacji. Sytuacja w reprezentacji Polski jest dramatyczna, a głównym winowajcą, zdaniem wielu kibiców i ekspertów, jest selekcjoner Jan Urban. Jego przyszłość ma się rozstrzygnąć już w piątek po meczu z Rumunią. Mimo gigantycznej presji, trener zdaje się mieć zaskakująco dobry humor. Na konferencję prasową przyjechał uśmiechnięty, jakby jechał na wakacje, a nie na potencjalny "sąd ostateczny".

Przeczytaj także: Jan Urban wprost zapytany o zwolnienie. Natychmiast padła konkretna odpowiedź

Urban bez ogródek o zwolnieniu. "Porażka przybliżyłaby decyzję"

Gdy jednak usiadł przed mikrofonami, nie unikał trudnych tematów. Wprost przyznał, że zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i tego, że kolejna wpadka może oznaczać dla niego koniec pracy z kadrą.

- Nie czuję, że gram o posadę, chociaż porażka na pewno przybliżyłaby decyzję o zmianie trenera - przyznał szczerze Jan Urban. - Ale nie można tak myśleć, bo wtedy nie koncentrujesz się na tym, na czym powinieneś. My skupiamy się na meczu z Rumunią, bo zwycięstwo pozwoli nam wrócić do gry.

Selekcjoner o krytyce. "Jak nie ma wyników, to jest tak zwana jazda"

Trener nie jest zaskoczony falą krytyki, która na niego spadła. Jak sam mówi, jest do tego przyzwyczajony i wie, jak funkcjonują media w Polsce. Recepta na kryzys? Zachować spokój i robić swoje.

- Wiedziałem, co się będzie działo. Za długo żyję w tym kraju, żeby nie wiedzieć, że jak nie ma wyników, to jest tak zwana jazda - dosadnie stwierdził selekcjoner. - Nie ma innego sposobu, jak zachować spokój i robić swoje.

Urban zwrócił uwagę, że presja jest nieodłącznym elementem pracy z reprezentacją, a w podobnej sytuacji jest jego piątkowy rywal, legendarny Gheorghe Hagi, który również słabo zaczął pracę z kadrą Rumunii.

Zobacz też: Młodzi pokazali seniorom, jak się ogrywa Szwedów! Kapitalny występ Bartosza Mazurka!

Co z Lewandowskim i stałymi fragmentami? Trener tłumaczy

Selekcjoner odniósł się także do największych bolączek reprezentacji – słabej formy Roberta Lewandowskiego i bramek traconych po stałych fragmentach gry.

- Zgadza się, że tracimy gole po stałych fragmentach. Pojawia się chaos, to kwestia zachowania i ustawienia. To bez wątpienia nasz problem - przyznał, tłumacząc to jednak brakiem czasu na treningi. - Jeśli chodzi o Roberta, to z dnia na dzień wygląda lepiej, zarówno na boisku, jak i poza nim. Jest bardziej wyspany i widać u niego większą chęć do gry.

Mecz Polska – Rumunia już w piątek o godz. 20:45 na PGE Narodowym. Dla Jana Urbana może to być ostatnia podróż służbowym meleksem w roli selekcjonera. Chyba że jego drużyna w końcu się przełamie.

TOMASZEWSKI: TO JEST PONIŻENIE LEWANDOWSKIEGO!
QUIZ. To piłkarz czy siatkarz? Kurek, Świderski, Bołądź, Kiwior i inni. Szybka akcja, tylko jedna odpowiedź
Pytanie 1 z 20
Jakub Kiwior to: