Była bohaterką meczu kadry siatkarek. Mówi nam co nie działało jak trzeba w starciu z Tajlandią

Tak miało być: polskie siatkarki dobrze zaczęły zmagania w tegorocznej Lidze Narodów. W Pekinie ograły 3:0 Tajlandię, nie bez pewnych trudności, ale generalnie bardzo pewnie. – Po pierwszym secie pojawiło się więcej uśmiechu i zrelaksowania – powiedziała „Super Expressowi” bohaterka meczu Martyna Czyrniańska, najlepsza zawodniczka na parkiecie.

Siatkówka, Martyna Czyrniańska, Liga Narodów
Autor: FIVB/ Materiały prasowe Martyna Czyrniańska w meczu LN z Tajlandią

To nie wyszło siatkarkom za dobrze z Tajkami

Polki mają spore oczekiwania związane z walką w Lidze Narodów w tym roku. W poprzednich dwóch sezonach zdobywały brązowe medale, a w lipcu w Łodzi będą gospodyniami turnieju finałowego, w którym znowu chcą odegrać poważną rolę. Z Tajkami podopieczne Stefano Lavariniego rozpoczynały dopiero sezon tegorocznych meczów o stawkę i mimo pewnych niedoskonałości, dały sobie nieźle radę z niżej notowanymi przeciwniczkami. Grały na sporym luzie, choć nie ustrzegły się błędów.

Siatkarki zrobiły co trzeba na otwarcie Ligi Narodów. Martyna Czyrniańska czuła się jak ryba w wodzie!

Martyna Czyrniańska opowiada jak sobie radzi z presją

– Na początku pewien stres był, jak zwykle na starcie kadrowego sezonu, kiedy musimy się wszystkie odnaleźć i zacząć grać zespołowo. W tym roku przyjechałyśmy jak nowa drużyna, trzeba było wszystko zaczynać od zera. Po pierwszym secie pojawiło się więcej uśmiechu i zrelaksowania – powiedziała nam po meczu Czyrniańska, która zdobyła 17 pkt. przy świetnej 60-procentowej skuteczności ataku.

Polskie siatkarki chcą wreszcie przełamać klątwę ćwierćfinału. Ekspertka wskazuje jeden problem

I wyjaśniła na czym polega największy problem techniczny w grze przeciwko niewygodnym przeciwniczkom z Azji.

Tajki grają kombinacyjną siatkówkę. Ważne jest ustawienie bloku, a obserwowanie ich najścia do ataku nie jest najłatwiejsze. Z nami dużo akcji zagrały blok-aut. Nasz blok nie funkcjonował dzisiaj tak jak by mógł, mimo że mamy naprawdę spore możliwości w tym elemencie – przeanalizowała Czyrniańska.

Z Chinkami mamy ujemny bilans

W drugim meczu turnieju Ligi Narodów w stolicy Chin Biało-Czerwone w czwartek 5 czerwca o 13.30 polskiego czasu zmierzą się z gospodyniami. Chinki, z którymi sąsiadujemy na pozycjach 5–6 w światowym rankingu, będą faworytkami. Za kadencji trenera Lavariniego reprezentacja Polski grała z tymi rywalkami cztery razy i wygrała raz. Chinki pokonały nas łatwo przed rokiem w fazie grupowej LN 3:0, a w 2023 r. odprawiły w takim samym stosunku w półfinale tych rozgrywek.

Zbigniew Bartman cały w skowronkach po ostatecznym wyniku wyborów. Potężna szpilka w kierunku Rafała Trzaskowskiego

– Chinki to totalnie inny zespół niż Tajki. Inna gra, mniej kombinacji, spokojniejsza siatkówka. To jest taki bardziej „europejski” przeciwnik, ale na pewno na wyższym poziomie, więc będzie bardzo ciężko – podsumowała Martyna Czyrniańska.