Jeszcze rok temu Kacper Tomasiak był znany tylko najbardziej zagorzałym kibicom tej dyscypliny, a teraz jest powszechnie rozpoznawalny w całej Polsce.
- Myślę, że całkowicie nie przyzwyczaiłem się jeszcze do tej nowej rzeczywistości, choć poza sportem moje życie wygląda normalnie i popularność mnie nie przytłacza. Jednak na zawodach czuję dużą różnicę. Zainteresowanie mediów i kibiców jest ogromne. Muszę się odnaleźć w tych nowych realiach - powiedział PAP Tomasiak.
W październiku 2025 Tomasiak zadebiutował w Letniej Grand Prix w Klingenthal. W konkursie indywidualnym był ósmy. Spisał się na tyle dobrze, że trener Maciej Maciusiak powołał go na Puchar Świata. Później stał się kluczową postacią polskiej kadry. Zaczął startować w PŚ, gdy miał 18 lat. Jego kolegami zostali doświadczeni i utytułowani zawodnicy, jak Kamil Stoch, Piotr Żyła czy Dawid Kubacki, których podziwiał w dzieciństwie.
- Na początku czułem się trochę dziwnie, ale potem dobrze się wpasowałem w drużynę. Bardzo szybko zacząłem normalnie funkcjonować, jak w innych grupach szkoleniowych. Na pewno nie mogę narzekać, żeby było coś nie tak - wspomniał.
Większość kibiców nie zakładała, że polscy skoczkowie zdobędą medale zimowych igrzysk we Włoszech. Przeciętne wyniki w Pucharze Świata nie nastrajały optymistycznie. Jednak Tomasiak czuł się doskonale w Predazzo. W konkursach indywidualnych był drugi na normalnej skoczni i trzeci na dużej. Ponadto wraz z Pawłem Wąskiem wywalczył srebro w konkursie duetów.
- Trudno ocenić, co sprawiło, że szło mi tak dobrze. Szczególnie na normalnej skoczni był dosyć wysoki tor lotu, a później miałem wrażenie, że spadało się z dużej wysokości. Podobnie jest na normalnej i dużej skoczni w Planicy. Brakuje noszenia pod koniec lotu, ale to wynika z profilu obiektu, więc u każdego zawodnika tak to wygląda. Myślę, że takie skocznie mi pasują, chociaż lubię też nieraz skocznie o kompletnie innym profilu. Nie ma jakiejś reguły, ale obiekty w Predazzo akurat mi odpowiadały - tłumaczy.
16 października Kacper Tomasiak wygrał mistrzostwa Polski w Zakopanem, co pozytywnie nastawia go przed sezonem zimowym, który rozpocznie się 20 listopada w norweskim Lillehammer.
- Może jeszcze brakuje stabilizacji w skokach na lepszym poziomie. Wciąż zdarzają się słabsze próby, ale raczej idzie to w dobrym kierunku i na tę chwilę jestem spokojny co do swojej dyspozycji - zapewnił. - Ogólnie jestem zadowolony, choć drobne błędy na skoczni wciąż się zdarzają i to nie jest mój maksymalny poziom. Myślę jednak, że u pozostałych też wygląda to trochę podobnie. Na pewno jestem zadowolony z wyników, a z samych skoków na razie umiarkowanie - dodał.
Wyniki mistrzostw kraju na Wielkiej Krokwi wskazywały, że w polskiej kadrze zachodzi pokoleniowa zmiana. Obok 19-letniego Tomasiaka na podium stanęli też 27-letni Paweł Wąsek i 21-letni Klemens Joniak. Natomiast doświadczeni Kubacki i Żyła zajęli dalsze miejsca.
- Rzeczywiście wygląda to na wymianę pokoleniową. To jest naturalna kolej rzeczy, że ci młodsi zawodnicy dorastają i zaczynają być coraz lepsi. Jednak myślę, że ci starsi wciąż mają coś do zaoferowania. Teraz młodość miesza się z doświadczeniem - ocenił.
W zeszłym sezonie Kacper Tomasiak zajął 23. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Po igrzyskach olimpijskich opuścił kilka konkursów, ale mimo to był najlepszy z Polaków.
- Nie mam konkretnych celów na najbliższy sezon. Po prostu będę się starał oddawać jak najlepsze skoki. Chcę się nimi cieszyć. Zobaczymy, jakie będę miał wyniki - stwierdził.
