Hubert Hurkacz już w US Open błysnął formą, ale niestety bardzo szybko wpadł na Bena Sheltona, późniejszego finalistę, i odpadł po zaciętym meczu. Teraz Hubi walczy w Chinach. Zaczął od występu w turnieju ATP 250 w Chengdu, gdzie doszedł aż do finału (porażka 4:6, 6:7 z Davidovichem Fokiną) i awansował na 39. miejsce w rankingu.
W Pekinie Polak poszedł za ciosem. Losowanie miał trudne, bo już w 1. rundzie wpadł na rozstawionego z numerem 7 Learnera Tiena. Zajmujący 15. miejsce w rankingu 20-letni Amerykanin to wielki talent i wróży mu się wielką karierę. Tien w Pekinie otrzymał specjalną tzw. dziką kartę (A+ wildcard) po tym, jak z powodu błędu administracyjnego przeoczył termin oficjalnego zgłoszenia do zawodów. Organizatorzy postanowili go uratować i nagrodzić specjalną przepustką, doceniający jego znakomity wynik z poprzedniego roku, kiedy to sensacyjnie dotarł w Pekinie aż do finału.
Hubert Hurkacz spotkanie rozpoczął wręcz koncertowo. Prowadził 3:0, przegrywając tylko jedną piłkę. Z czasem rywal zaczął grać lepiej, czego dowodem było przełamanie serwisu Polaka w siódmym gemie. Wrocławian przy stanie 5:4 i podaniu Amerykanina miał piłkę setową, ale nie wykorzystał szansy. Tien wygrał trzy ostatnie gemy tej partii.
W drugim secie ponownie jako pierwszy breakpointa zaliczył Hurkacz (4:2). To głównie przesądziło, że stan rywalizacji wyrównał się na 1-1 w setach. W ostatniej odsłonie tenisiści stosunkowo łatwo długo wygrywali swoje podania. Taki stan utrzymywał się do wyniku 4:4. Wówczas Polak wykorzystał drugiego breakpointa, a później po swoim serwisie drugą piłkę meczową.
W drugiej rundzie rywalem Hurkacza będzie Francuz Arthur Gea, 58. zawodnik światowego rankingu.