Do tej pory Djoković był na Flushing Meadows niemal bezbłędny w pierwszych rundach. W 19 dotychczasowych występach zawsze wygrywał inauguracyjne spotkanie. Ostatni raz z pierwszą rundą turnieju wielkoszlemowego pożegnał się w 2006 roku podczas Australian Open.
Tym razem rozstawiony z numerem czwartym Serb nie przypominał jednak zawodnika, który czterokrotnie sięgał po triumf w Nowym Jorku. Już od początku spotkania było widać, że ma problemy z fizyczną stroną rywalizacji. "Nole " w trakcie meczu narzekał na nogi, korzystał z pomocy medycznej, przyjmował leki, a nawet wymiotował.
ZOBACZ TEŻ: US Open: Kamil Majchrzak wreszcie się przełamał! Pewne zwycięstwo, Polak w 2. rundzie!
Djoković wyraźnie opadł z sił w dwóch ostatnich setach. Nie był w stanie nawiązać walki z coraz pewniej grającym rywalem. Warunki również nie pomagały Serbowi. Wieczorem w Nowym Jorku temperatura wynosiła około 25 stopni Celsjusza, a wysoka wilgotność była dodatkowym utrudnieniem. Djoković już podczas turnieju w Cincinnati wspominał o problemach zdrowotnych, które mają towarzyszyć mu od kilku lat i nasilać się właśnie podczas gry w wysokiej temperaturze i wilgotności.
Porażka z Navone oznacza dla Djokovicia kolejny rozczarowujący występ. Niedawno również w Cincinnati zakończył udział w zawodach już na pierwszej rundzie. Co więcej, po raz pierwszy w karierze nie dotrze nawet do trzeciej rundy US Open. Przed rokiem w Nowym Jorku Serb dotarł aż do półfinału.
Jego pogromca, 25-letni Mariano Navone, zajmuje obecnie 49. miejsce w rankingu ATP. Argentyńczyk odniósł tym samym jedno z najcenniejszych zwycięstw w karierze. Do tej pory jego najlepszym wynikiem w turnieju wielkoszlemowym była trzecia runda ubiegłorocznego Roland Garros.
ZOBACZ TEŻ: US Open PREMIE: Rekordowe nagrody pieniężne. Ile mogą zarobić polscy tenisiści?