Do rewanżu nie dojdzie
W drugiej rundzie Chwalińska miała zmierzyć się z Amerykanką Alycią Parks. Rywalka zapewniła sobie awans po zwycięstwie nad Chinką Xinyu Wang, którą pokonała 6:1, 7:6(7). Spotkanie z Parks miało być dla Polki okazją do rewanżu za porażkę poniesioną pod koniec sierpnia w Monterrey. Wówczas Chwalińska wygrała pierwszego seta 6:3, ale kolejne dwie partie padły łupem Amerykanki, która triumfowała 6:2, 6:2.
Rozstawiona z numerem drugim reprezentantka Polski nie zdążyła jednak rozegrać w Tokio ani jednego spotkania. Dzięki wysokiej pozycji w turniejowej drabince otrzymała wolny los w pierwszej rundzie, a jej rywalka została wyłoniona dopiero po zakończeniu meczu Parks z Wang.
Maja Chwalińska i jej dekoracja po wygranej w Wuhan [ZDJĘCIA]
Kontuzja po największym sukcesie w karierze
Wycofanie się z japońskiego turnieju jest szczególnie rozczarowujące w kontekście ostatnich osiągnięć Chwalińskiej. Polka ma za sobą znakomity występ w Wuhan, gdzie wygrała prestiżowe zawody rangi WTA 1000. W półfinale pokonała Igę Świątek 7:5, 6:1, a w decydującym meczu okazała się lepsza od Sonay Kartal, zwyciężając 2:6, 6:4, 6:2.
Triumf w Chinach pozwolił jej znacząco poprawić pozycję w światowym rankingu i znaleźć się w czołówce kobiecego tenisa. Start w Tokio miał być kolejną szansą na zdobycie cennych punktów, ale kontuzja lewego uda uniemożliwiła jej kontynuowanie rywalizacji.
Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa przerwa Polki ani czy uraz wpłynie na jej kolejne występy.