Wielka wygrana Igi Świątek. A potem szok. "Było widać"

W nocy z czwartku na piątek Iga Świątek w wielkim stylu wygrała turniej WTA 1000 w Toronto, a już nieco ponad 48 godzin później znów wyszła na kort - w swoim pierwszym meczu imprezy tej samej rangi w Cincinnati. - Było widać, jak ciężko Iga oddychała. Po prostu organizm jest w szoku - komentowała na żywo Klaudia Jans-Ignacik na antenie Canal+ Sport. A jej spostrzeżenia w dużej mierze potwierdziła sama Świątek.

Iga Świątek w czapce z daszkiem wskazuje palcem na swoją głowę. O jej wygranej w Cincinnati przeczytasz na SE Supersport.
Autor: Associated Press Iga Świątek
  • Iga Świątek wygrała 6:3, 6:0 z Emilianą Arango w meczu 2. rundy turnieju WTA 1000 w Cincinnati.
  • Powrót do gry po wygranym turnieju w Toronto kosztował ją sporo sił.
  • - Fizycznie ma się tu zupełnie inne odczucia - podkreślała po meczu Świątek.

WTA Cincinnati: Iga Świątek wygrała, a miała prawo być w szoku

Iga Świątek w Cincinnati broni tytułu sprzed roku, ale już w ostatnim turnieju rangi WTA 1000 w Toronto odniosła wielkie zwycięstwo i zdobyła cenne punkty do światowego rankingu. Po wygranej w Kanadzie czasu na świętowanie praktycznie nie było, bo trzeba było szybko przenieść się do stanu Ohio w USA. Niewiele ponad 48 godzin po wygranym finale z Jeleną Rybakiną, Świątek znów wyszła na kort. I na początku meczu 2. rundy z niżej notowaną Emilianą Arango miała prawo być w szoku.

Iga Świątek weszła do gry i od razu zarobiła fortunę. Znamy kwotę!

Było widać, jak ciężko Iga oddychała. Po prostu organizm jest w szoku - zauważała na antenie Canal+ Sport Klaudia Jans-Ignacik, była tenisistka, a dziś komentatorka.

QUIZ: Ile wiesz o Idze Świątek?
Pytanie 1 z 35
Trenerem Igi Świątek był w latach 2024-2026...

Jej spostrzeżenia po wygranym 6:3, 6:0 meczu potwierdziła zresztą Świątek.

Piłka odbija się nieco wyżej w powietrzu i zachowuje się nieco inaczej. Tym razem wiał inny wiatr niż w Toronto. Było bardziej wilgotno, więc fizycznie ma się zupełnie inne odczucia. Piłka utrzymuje się w powietrzu nieco dłużej, co czasami utrudnia grę, jeśli nie jest się do tego przyzwyczajonym - przyznała Polka, którą za oficjalną stroną WTA cytuje PAP.

Raszynianka zachowała jednak spokój i pewność siebie i z minuty na minutę czuła się na korcie coraz lepiej.

Na początku czułam, że muszę przyzwyczaić się do kortu i warunków, żeby złapać swój rytm. Było kilka niecelnych uderzeń lub zagranych trochę za długo, bo piłka leci inaczej niż w Toronto. Później grałam znacznie efektywniej i z gema na gem wiedziałam, co poprawić, żeby popełniać mniej błędów i być bardziej solidną. Pod koniec meczu czułam się naprawdę dobrze - podkreśliła Świątek, którą czeka teraz mecz 3. rundy z Marią Sakkari. Ten już w poniedziałek o godzinie 17 polskiego czasu.

JAN TOMASZEWSKI GRZMI W SPRAWIE IGI ŚWIĄTEK: ONI JEJ PRZESZKADZALI!