Jelena Ostapenko nie bez powodu nazywana jest łotewską zmorą Igi Świątek. Polka przegrywała z nią regularnie nawet wtedy, gdy dominowała w tourze, a bilans tej rywalizacji jest szokujący - 6-0 dla Penko. Teraz potężnie zbudowana tenisistka znów odbudowała formę i po zwycięstwie 7:6(6), 6:1 nad Dianą Sznajder zameldowała się w półfinale turnieju WTA 1000 w Wuhan. Jej rywalką będzie Sonay Kartal. W drugim półfinale Iga Świątek zagra z Mają Chwalińską.
Iga Świątek o meczu z Mają Chwalińską. Postawiła sprawę jasno
Jelena Ostapenko w Wuhan świetnie radziła sobie nie tylko w singlu, ale również w deblu. W parze z Su-Wei Hsieh z Tajwanu awansowały do ćwierćfinału. Łotyszka w Chinach narzeka jednak na ból ramienia. Dlatego po awansie w półfinału w grze pojedynczej podjęła decyzję o rezygnacji z dalszej gry w turnieju debla. Postanowiła się oszczędzać i skupić się wyłącznie na grze pojedynczej. Mecz w 1/4 finału przeciwko parze Bucsa/Melchior Martinez nie odbędzie się.
Wciąż zatem możliwy jest finał Iga Świątek - Jelena Ostapenko w singlu, który z pewnością wywoływałby ogromne emocje. Żeby jednak do niego doszło, Łotyszka musi najpierw pokonać Sonay Kartal, a Polka swoją rodaczką - Maję Chwalińską.