Oficjalne pożegnanie z kibicami zaplanował za kilkanaście dni podczas Memoriału Kamili Skolimowskiej w Chorzowie. Tomala nie wystartuje jednak w zawodach. – Po prostu wyjdę na płytę stadionu i pokażę się kibicom. Będziemy oficjalnie żegnani razem z Sofią Ennaoui, która też postanowiła skończyć karierę – powiedział w rozmowie ze Sport.pl.
ZOBACZ TEŻ: Lewandowski nie chciał posłuchać trenera. Ten zdradza kulisy, wszystko wyjaśnił
Jego przygoda z chodzeniem sportowym rozpoczęła się w 2003 roku. Najważniejszy moment przyszedł jednak dużo później. W 2021 roku, gdy prawie cała Polska spała, Tomala sprawiał ogromną niespodziankę. A nawet sensację. Zdobył złoty medal w chodzie na 50 km. Choć igrzyska odbywały się w Tokio, rywalizację chodziarzy przeniesiono do Sapporo, bardziej znanego polskim kibicom z rywalizacji skoczków na Okurayamie.
Dla Tomali start w Sapporo był jednocześnie jego ostatnim międzynarodowym startem na tym dystansie.
W kolejnych latach nie udało mu się już nawiązać do największego sukcesu w karierze. W 2022 roku podczas mistrzostw świata w Eugene zajął 19. miejsce w chodzie na 35 km. Rok później w Budapeszcie nie dotarł do mety.
Dawid Tomala szczerze o złotym medalu, depresji i Lewandowskim [Rozmowa wideo]
Licytacja na medal! Włączył się Lewandowski
Jakiś czas temu chodziarz poinformował, że nie zobaczymy go podczas nadchodzących igrzysk olimpijskich w Los Angeles. Wydawało się, że może jeszcze powalczyć o występ w mistrzostwach Europy w Birmingham (które właśnie się rozpoczęły), jednak nie udało mu się znaleźć w reprezentacyjnej kadrze.
Olimpijski mistrz z Tokio wystawił na aukcję swój złoty medal, a cały dochód miał zostać przeznaczony na pomoc 12-letniemu Kacprowi Woźniakowi z Żor, który zmagał się z mózgowym porażeniem dziecięcym. Zbiórka miała zapewnić 150 tys. zł potrzebnych na operację oraz rehabilitację chłopca w specjalistycznej klinice Paley European Institute. W akcję zaangażował się Robert Lewandowski, który postanowił przeznaczyć na medal aż 280 tys. zł. Kwota niemal dwukrotnie przekroczyła zakładany cel.
Tym samym złoty medal wywalczony przez Tomalę na igrzyskach olimpijskich trafił w ręce kapitana reprezentacji Polski. Lewandowski nie zamierzał jednak zatrzymywać wyjątkowej pamiątki. Zapowiedział, że po zakończeniu aukcji przekaże krążek z powrotem jego właścicielowi.
ZOBACZ TEŻ: Adam Małysz ofiarą oszustwa. Tajemnicze wiadomości, teraz ostrzega wszystkich
"Lewy" słowa zamienił w czyn i medal ostatecznie wrócił do Tomali. Chodziarz po pewnym czasie wspomniał o całej historii w rozmowie z „Super Expressem”. Przy okazji bardzo ciepło wypowiedział się o Lewandowskim. - Robert jest super ziomkiem, naprawdę normalnym facetem w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Złapaliśmy wspólny vibe, choć oczywiście każdy z nas ma swoją pracę i nasze drogi trochę się rozeszły. Bardzo go pozdrawiam i dziękuję, że mogliśmy zrobić taką akcję - powiedział Tomala.