W finale znalazło się osiem zespołów – po trzy najlepsze z każdej serii eliminacyjnej oraz dwie kolejne sztafety z najlepszymi czasami.
Męska reprezentacja w składzie Remigiusz Zazula, Wiktor Wróbel, Marcin Karolewski i Kajetan Duszyński uzyskała 3:01,33. Początkowo Polacy byli czwarci w swojej serii, ale po dyskwalifikacji Francuzów przesunęli się na trzecią pozycję i zapewnili sobie awans. Najlepszy rezultat eliminacji należał do Włochów – 2:58,10, co oznaczało nowy rekord ich kraju oraz rekord mistrzostw Europy.
ZOBACZ TEŻ: Kiedy kolejny mecz Igi Świątek? Może zmierzyć się z wielką legendą tenisa
Do finału dostały się również Polki: Anna Gryc, Alicja Wrona-Kutrzepa, Kinga Gacka i Anastazja Kuś. Biało-Czerwone przebiegły eliminacje w czasie 3:26,92, zajmując piąte miejsce w pierwszej serii. Musiały więc czekać na wyniki drugiego biegu, a ostatecznie awansowały jako jedna z dwóch sztafet z najlepszymi czasami poza czołową szóstką.
Najlepszy wynik eliminacji uzyskały Brytyjki – 3:22,25.
Anastazja Kuś w tym roku zdawała maturę! Prezentowała się na piątkę
Kuś dotarła do Birmingham w poniedziałek, bo w sobotę rano zdobyła złoto mistrzostw świata U-20 w Eugene w indywidualnym biegu na 400 m.
- Nie jest łatwo. Za mną podróż z drugiego końca świata, która nie zawsze była łatwa. Logistycznie dobrze to ogarnęliśmy, ale nie mam pełnej aklimatyzacji. Przyleciałam tutaj w poniedziałek rano i nadal czuję skutki podróży i trzy mocne biegi w nogach w USA. Dałam z siebie wszystko, ile tylko mogłam, aby sztafeta awansowała - powiedziała PAP Kuś.
Przyznała, że czasu na świętowanie nie było w ogóle. - Chciałam być jak najlepiej gotowa na sztafetę, żeby wspomóc dziewczyny. Czas na świętowanie będzie po sezonie - stwierdziła mistrzyni świata juniorek.
Finały obu sztafet odbędą się w niedzielę wieczorem, podczas ostatniej sesji mistrzostw Europy w Birmingham.