Ale afera w Ekstraklasie! Trener Jagiellonii pisał do sędziego przed meczem. Złamał zakaz

Wirtualna Polska ujawnia sędziowską aferę w piłkarskiej Ekstraklasie. Trener Jagiellonii Białystok Adrian Siemieniec napisał SMS do sędziego przed przedostatnim meczem poprzedniego sezonu z GKS Katowice (2:2), łamiąc zapisy Konwencji Sędziowskiej PZPN. Piłkarski związek wszczął w tej sprawie postępowanie, ale jest też drugie dno związane z inną aferą znajdującą się już w prokuraturze.

Trener Jagiellonii Adrian Siemieniec w czarnej koszulce klubowej. O aferze z udziałem trenera przeczytasz na SE Supersport.
Autor: ART SERVICE Adrian Siemieniec
  • Jak ujawnia WP, trener Jagiellonii Adrian Siemieniec w dniu meczu z GKS Katowice (17 maja 2026 r.) skontaktował się z sędzią Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem w sprawie tego spotkania.
  • "Paweł dzisiaj Nam sędziuje, nie wiem jak podejść do tego tematu" - napisał w SMS, mając na myśli sędziego Pawła Raczkowskiego. Złamał w ten sposób bezwzględny zakaz takich kontaktów zapisany w Konwencji Sędziowskiej PZPN.
  • Sprawa trafiła do PZPN, który wszczął postępowanie. Jagiellonia potwierdziła już WP, że trener Siemieniec bierze udział w prowadzonym postępowaniu.

Afera w Ekstraklasie. Trener Jagiellonii naciskał na sędziego przed meczem?

Jak mówi paragraf 32 Konwencji Sędziowskiej PZPN: "Wprowadza się bezwzględny zakaz nieuprawnionego kontaktu telefonicznego lub osobistego sędziego z przedstawicielami klubów". W paragrafie 8 sędzia jest zobowiązany informować PZPN "o wszelkich próbach skontaktowania się z nim". Te zapisy złamał trener Jagiellonii Białystok Adrian Siemieniec, który przed meczem przedostatniej kolejki poprzedniego sezonu PKO BP Ekstraklasy z GKS Katowice skontaktował się telefonicznie z sędzią Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem.

Chicago Fire - Inter Miami: Gwiazdy rywali wściekle ruszyły na Lewandowskiego! Były rękoczyny

"Witam Panie Sędzio. Paweł dzisiaj Nam sędziuje, nie wiem jak podejść do tego tematu. Chce po prostu żeby z Nami w tym temacie współpracował. Jeżeli nie będzie wyjść i kartka się należy to oczywiście mi nic do tego, ale jeżeli może poczekać i Nas uprzedzić że ktoś jest blisko to będę mógł zareagować [pisownia oryginalna - red.]" - Wirtualna Polska ujawniła treść wiadomości, jaką szkoleniowiec wysłał w dniu meczu do arbitra znajdującego się wówczas na wymianie w Japonii.

QUIZ: Ci piłkarze Jagiellonii grali w reprezentacji Polski. Jak dobrze ich znasz?
Pytanie 1 z 10
To obecny reprezentant Polski, który rozegrał 1 spotkanie w narodowych barwach, będąc piłkarzem Jagiellonii. Kogo widzimy na zdjęciu?
Ci piłkarze Jagiellonii grali w reprezentacji Polski. Jak dobrze ich znasz? [QUIZ]

Na myśli miał sędziego Pawła Raczkowskiego wyznaczonego do spotkania Jagiellonii z GKS-em. Siemieniec podkreślił, że w ostatniej kolejce mają "finał sezonu u siebie" i branie tego pod uwagę oraz "pewną rozwagę". Chodziło mu o sporne sytuacje i te znane jako "pracowanie na kartkę". Po czterech minutach później Wójcik odpisał mu:

Akurat on w takich »tematach« jest bardzo dobry. Proszę go wziąć poprostu na bok i powiedzieć kto jest zagrożony i zależy Panu na informacji chwilę wczesniej, ze cos sie może wydarzyć, że właśnie odpuścił komuś kartkę i trzeba tego zawodnika zdjąć albo niech on naprawdę uważa

Niewiele później Wójcik przesyła zrzut ekranu z tej rozmowy Raczkowskiemu. Dopisuje pozdrowienia z Japonii, a arbiter szykujący się do meczu w Katowicach odpowiada: "Pozdrawiam serdecznie".

Taki los czeka polskie kluby! UEFA oficjalnie to ogłosiła, znakomite wiadomości

W całej tej wymianie nie padają słowa ostrzeżenia, nie ma też postawienia jednoznacznej granicy, a już na stadionie przed meczem doszło do rozmowy Siemieńca z sędzią Raczkowskim. Poruszono w niej temat kartek, bo trenerowi Jagiellonii zależało na tym przed ostatnią kolejką, w której jego drużyna do końca miała walczyć o wicemistrzostwo Polski i prawo gry w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Tymczasem zagrożonych dyscyplinarną pauzą z powodu żółtych kartek było aż 8 jego zawodników.

PZPN dopina wielki kontrakt. Adidas zapłaci fortunę

PZPN wszczął postępowanie. Afera w cieniu afery?

Ostatecznie mecz zakończył się remisem 2:2, a Raczkowski pokazał w nim 4 żółte kartki - tylko jedną Jagiellonii, którą otrzymał niezagrożony pauzą Jesus Imaz. Finalnie Jagiellonii do wicemistrzostwa i tak zabrakło zwycięstwa właśnie w tym meczu, bo Górnik Zabrze również zgromadził 56 punktów, ale wyprzedził Białostoczan lepszym bilansem meczów bezpośrednich.

Do arbitra wspomnianego starcia obserwatorzy nie mieli zastrzeżeń, a cała sprawa wyszła na jaw dopiero w lipcu, ponad 50 dni po meczu. Jak tłumaczy PZPN w odpowiedzi na zapytania WP, "7 lipca rzecznik dyscyplinarny i prezes Cezary Kulesza uzyskali informację o sprawie podczas spotkania z sędzią Wójcikiem". 9 lipca szef Kolegium Sędziów Marcin Szulc przekazał nieprzepisową korespondencję między trenerem a sędziami. Dlaczego stało się to tak późno?

Tymoteusz Puchacz podbija Ligę Mistrzów, a jego żona internet! Piękna Oliwia rozpala zdjęciami

To jest wyłącznie moja wina. Przeprosiłem trenera Siemieńca. Został wykorzystany trener młody, niedoświadczony w Ekstraklasie, który nie wie, jacy ludzie są w PZPN - mówi WP sędzia Wójcik, który równolegle toczy otwarty spór z wspomnianym Marcinem Szulcem.

Latem zeszłego roku kandydował on na przewodniczącego Kolegium Sędziów. W październiku prezes Kulesza postawił jednak na Szulca, a relacje dwóch zainteresowanych tą rolą zrobiły się napięte. Wójcik publicznie zarzuca przełożonemu mobbing, groźby i zniesławienie. W tej sprawie właśnie 9 lipca złożył zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Wedle informacji WP, wcześniej toczył przepychanki m.in. z Cezarym Kuleszą w sprawie ugody.

Pierwsze, co usłyszałem: "A proszę nam wyjaśnić, dlaczego pan z trenerem Siemieńcem ustala, komu dawać kartki, a komu nie dawać". I że to poważna sprawa, że będę musiał zostać zgłoszony do komisji dyscypliny, że będą z tego poważne kary. Powiedziałem: panowie, po dwóch miesiącach w końcu coś na mnie znaleźliście. Dziękuję, do widzenia - opowiedział dziennikarzom WP o spotkaniu 8 lipca w siedzibie PZPN z prezesem, rzecznikiem dyscyplinarnym Adamem Gilarskim i dyrektorem ds. komunikacji Tomaszem Kozłowskim.

Dzień później udał się do prokuratury, a Szulc przekazał Gilarskiemu jego korespondencję z Siemieńcem. Dokładnie 53 dni po meczu Jagiellonii z GKS Katowice. PZPN w odpowiedzi dla WP informuje, że sędzia Paweł Raczkowski zgłosił próbę kontaktu ze strony trenera, ale okoliczności jego zgłoszenia pozostają tajemnicą. Sam zainteresowany ma utrzymywać, że zrobił to zaraz po meczu rozegranym 17 maja, jednak odmówił wyjaśnień na pytania dziennikarzy.

Chicago Fire - Inter Miami: Lewandowski porwał tłumy! Messi ruszył na ratunek

Co grozi Adrianowi Siemieńcowi i sędziom?

9 lipca PZPN od razu wszczął postępowanie wyjaśniające. Tydzień później rzecznik dyscyplinarny złożył wniosek o postępowanie dyscyplinarne wobec Adriana Siemieńca, a Komisja Dyscyplinarna zajęła się tym 23 lipca. Siedem dni później trener złożył wyjaśnienia. 27 sierpnia do Komisji Ligi Ekstraklasy S.A. trafiły trzy sprawy: Raczkowskiego (KD/307/26), Siemieńca (KD/308/26) i Wójcika (KD/353/26).

"Potwierdzamy, że trener został poproszony o udział w postępowaniu prowadzonym przez właściwy organ PZPN i wziął w nim udział. Postępowanie ma charakter wyjaśniający i prowadzone jest w trybie tajnym, dlatego jako klub nie posiadamy szczegółowej wiedzy o jego przedmiocie ani przebiegu. Nie jest to postępowanie dyscyplinarne" - przekazał Wirtualnej Polsce w oświadczeniu Wojciech Strzałkowski, przewodniczący rady nadzorczej Jagiellonii.

Co grozi całej trójce? Art. 90 Regulaminu Dyscyplinarnego PZPN za "nieusprawiedliwione lub niezgodne z przepisami spotkania (kontakty) sędziów i obserwatorów z przedstawicielami klubów od chwili wyznaczenia na sędziego" przewiduje dyskwalifikację, skreślenie z listy sędziów lub wykluczenie z PZPN. To dotyczy Raczkowskiego, ale nie Siemieńca ani Wójcika, który nie był wyznaczony na ten mecz.

Trener Jagiellonii odpowiada na podstawie art. 110, czyli: "naruszenie norm etyczno-moralnych". PZPN poinformował WP, że "regulamin nie zawiera przepisu dotyczącego trenerów analogicznego do art. 90". Wisi nad nim widmo od 1 tys. zł kary pieniężnej, przez dyskwalifikację i zawieszenie licencji, po wykluczenie z PZPN.

Raczkowskiemu grozi z kolei dyskwalifikacja, skreślenie z listy sędziów lub wykluczenie. Wójcikowi odpowiadającemu z Konwencji Sędziowskiej i art. 110 to samo.