- Jagiellonia chce przełamać serię czterech porażek w starciu z Araratem Armenia w Lidze Europy.
- Bramkarz Sławomir Abramowicz zapowiada, że europejskie wieczory nigdy nie spowszednieją, a zespół jest gotowy przerwać złą passę.
- Czy Jaga odwróci losy i udowodni swoją siłę na europejskiej arenie? Sprawdź, co bramkarz Jagiellonii mówi o nadchodzącym starciu!
„Super Express”: - Jakie emocje towarzyszą panu przed meczem z Araratem?
Sławomir Abramowicz: - Na pewno traktujemy to spotkanie jako nagrodę za udane eliminacje. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze ostatnie wyniki nie były najlepsze. Dlatego kolejny mecz jest okazją do tego, aby przerwać serię niepowodzeń i wrócić na właściwe tory.
- Czy mistrz Armenii to dobry rywal na przełamanie?
- Wydaje mi się, że tegoroczna edycja zmagań o europejskie puchary udowodniła, że traktując kogoś z góry można się bardzo mocno rozczarować. Wiele rozstawionych drużyn przegrało eliminacje i nie ma ich w rozgrywkach. Ararat nie znalazł się w Lidze Europy za darmo, też musiał poradzić sobie w eliminacjach. Dlatego na pewno nikt z nas go nie zlekceważy. Z drugiej strony chcemy wygrać, aby zakończyć serię niepowodzeń. Gramy u siebie, mamy za sobą fantastyczną publiczność. Wierzę, że najbliższy wieczór będzie należał do nas.
Alex Pesković w Pogoni za marzeniami. Polskie serce, słowacka dusza i bramkarska dynastia
- Nie obawiacie się, że w tym meczu presja ciążąca na was będzie wyjątkowo duża?
- Nikt nie musi nam przypominać, jak wyglądały nasze ostatnie wyniki. Nie do końca odzwierciedlały naszą grę, ale fakt jest taki, że przegraliśmy cztery mecze. Trzeba zrobić wszystko, aby tę serię przerwać. Zrobimy wszystko, aby wygrać. Bardzo nam na tym zależy.
- W pierwszym meczu Ligi Europy niewiele wam zabrakło do zdobycia punktu.
- Teoretycznie tak, ale niestety przegraliśmy w Pireusie z Olympiakosem 1:2, co było dla nas sporym rozczarowaniem. Tym bardziej, że przecież prowadziliśmy po bramce Kajetana Szmyta. Ale nie ma co wracać do przeszłości.
Ot(t)o najlepszy bramkarz w Ekstraklasie. "To był strzał w dziesiątkę dla Legii"
- Czy trzeci z rzędu sezon w rozgrywkach o europejskie puchary jest dla was czymś niezwykłym?
- Każdy gra w piłkę po to, aby rywalizować na możliwie najwyższym poziomie. Europejskie puchary pozwoliły mi wystąpić przeciwko wielkim drużynom. Możliwość rywalizacji z takimi markami jak Ajax, FC Kopenhaga, Real Betis, AZ Alkmaar, Fiorentina, Rangers FC to wielka rzecz. Jako dziecko marzyłem, aby grać z tymi drużynami, a teraz to się dzieje. Dlatego te europejskie wieczory nigdy nam nie spowszednieją i czekamy na nie z olbrzymim zniecierpliwieniem.
- Ma pan ponad 100 meczów w Jagiellonii, a w tym sezonie może rozegrać 40. mecz w europejskich pucharach. Jak pan do tego podchodzi?
- Tak naprawdę to wszystko dociera do mnie po jakimś czasie. Wtedy przychodzi moment na refleksję. W trakcie rundy zwyczajnie nie ma czasu, aby nad tym rozmyślać, bo co chwilę jest mecz do rozegrania. Ostatnie dwa lata dały mi bardzo dużo. To była doskonała szkoła.
- Niedawno otrzymał pan premierowe powołanie do reprezentacji Polski. Jakie uczucie panu towarzyszyło?
- Przede wszystkim olbrzymia duma. To moje pierwsze zgrupowanie w kadrze i po prostu spełniłem marzenie. Móc trenować z najlepszymi piłkarzami z Polski to wielka rzecz. Oczywiście nie osiadam na laurach. Nadal będę ciężko pracował, aby przychodziły kolejne powołania.
Marek Papszun o gwieździe Legii Warszawa. "Widzę chłopaka, który dojrzewa i wie, co ma robić"