- Robert Lewandowski w ostatnich 8 meczach Chicago Fire nie strzelił gola.
- W starciu z Orlando City (2:2) polski napastnik robił, co mógł, ale ponownie to inni błyszczeli.
- Antoine Griezmann zdobył dla Orlando pięknego gola i zaliczył asystę, podobnie jak rezerwowy Jonathan Bamba w drużynie Lewandowskiego.
Lewandowski znów bez gola w MLS. Jak nie idzie, to nie idzie!
- Mierzą się dziś dwa największe letnie wzmocnienia w MLS - rozpoczął mecz Chicago Fire - Orlando City amerykański komentator. Oczywiście miał na myśli Roberta Lewandowskiego i Antoine'a Griezmanna, i choć drużynowo ich starcie zakończyło się remisem 2:2, indywidualnie powody do zadowolenia miał tylko Francuz.
Niesłychana niemoc Roberta Lewandowskiego w USA. Amerykanom kończy się cierpliwość!
Były gwiazdor Atletico Madryt, a wcześniej Barcelony, poprowadził swoją drużynę do prowadzenia 2:0 po pierwszej połowie. Griezmann najpierw asystował przy golu Ivana Angulo w 6. minucie, a niespełna pół godziny później sam popisał się przepięknym strzałem zza pola karnego. Z kolei Lewandowski w ósmym meczu z rzędu nie mógł się przełamać - po przerwie wspomógł go wprowadzony z ławki Jonathan Bamba.
Polski napastnik najbliżej gola był w 17. minucie, gdy po dośrodkowaniu z prawej strony złożył się w polu karnym do efektownych nożyc. Niestety trafił tylko w słupek. W sumie "Lewy" oddał siedem strzałów na bramkę Orlando, ale żadnego celnego! To właśnie wspomniany Bamba był bohaterem "remontady" Chicago, strzelając na 1:2 i asystując przy golu Marena Haile-Selassiego na 2:2.
Fatalna seria Polaka uderza jeszcze mocniej, gdy spojrzy się na bilans ostatnich 8 meczów. Lewandowski nie strzelił w nich gola, a do tego zaliczył zaledwie jedną asystę przy 12 trafieniach całej drużyny. Te liczby są naprawdę alarmujące i trudno się dziwić, że eksperci w USA zaczynają krytykować występy kapitana reprezentacji Polski.