Fire przystępowało do tego spotkania z nadzieją na przełamanie serii czterech kolejnych remisów. Lewandowski chciał natomiast potwierdzić swoją dobrą dyspozycję z poprzednich spotkań. Na trzech spotkaniach zatrzymała się seria Polaka z przynajmniej jednym golem.
Tym razem jednak skuteczniejsi okazali się goście.
Największy wpływ na losy meczu miał Dor Turgeman. 22-letni Izraelczyk w 39. minucie wykorzystał sytuację sam na sam z Mattem Turnerem i otworzył wynik. Niedługo po przerwie napastnik New England Revolution ponownie odegrał kluczową rolę, tym razem asystując przy trafieniu Peytona Millera.
Chicago próbowało odpowiedzieć i w 62. minucie zdobyło bramkę kontaktową. Maren Haile-Selassie wykorzystał podanie Robina Loda, dając gospodarzom nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Wynik jednak nie uległ zmianie.
Tak Robert Lewandowski porwał Polonię! Tysiące kibiców czekały na niego w New Jersey [Zdjęcia]
Lewandowski rozegrał pełne 90 minut, ale nie zdołał pokonać Turnera. Polak miał trzy sytuacje, w których mógł wpisać się na listę strzelców.
W pierwszej połowie po znakomitej interwencji Turnera przy uderzeniu Philipa Zinckernagela Lewandowski próbował szybko dobić piłkę, lecz jego próba została zablokowana. W końcówce meczu bramkarz New England Revolution ponownie zatrzymał Polaka, tym razem po strzale głową. W ostatniej akcji spotkania Lewandowski również zdecydował się na uderzenie głową, ale piłka przeleciała nieznacznie obok słupka.
Dla Chicago Fire była to już siódma porażka w 24. meczu obecnego sezonu MLS.
ZOBACZ TEŻ: Cała Argentyna mówi o Lewandowskim. De Paul dostał po głowie za swój wybryk