Manchester United i Milan jak Metallica. Upał nie przestraszył fanów legendarnych klubów

2026-08-15 20:12

Manchester United i Milan przyjechały do Wrocławia na Super Mecz. W sobotę (15 sierpnia 2026 r), stolicę Dolnego Śląska opanowali kibice obu legendarnych klubów. Fanów nie przestraszyły ani panujący upał, ani też ceny biletów. Choć koszty dla fanów można porównać do koncertów takich sław jak Metallica, to jednak formuła się obroniła.

Manchester United - Milan, czyli gratka dla fanów futbolu na stadionie Śląska Wrocław

Na Super Mecz ruszyliśmy pociągiem i już w pojeździe można było poczuć klimat meczowych. Lwia część pasażerów była ubrana w koszulki Manchesteru United i Milanu. Przeważali sympatycy "Czerwonych Diabłów". Na stacji Wrocław Główny mieliśmy już prawdziwą falę kibiców obu legendarnych zespołów. Fani bawili się m.in. w specjalnej strefie kibica na Placu Wolności, gdzie szalikami wymienili się znakomici swego czasu piłkarze - Wes Brown i Daniele Massaro. Już dzień wcześniej kibice pojawili się pod hotelami i liczyli na autografy od swoich idoli. Szczęśliwcom, którzy przyszli pod The Bridge na Ostrowie Tumskim udało się zdobyć podpisy Bryana Mbuemo, Harry'ego Maguire'a, czy Diogo Dalota. 

Dwie godziny przed meczem, mediom zasady objaśnił Szymon Marciniak. Czołowy polski arbiter uśmiechał się na myśl o "powrocie do basicu". - Dziś bez VAR. Obie drużyny mają do dyspozycji 11 zmian, w 3 slotach. Znamy się z obiema ekipami od dłuższego czasu. Słyszałem, że byli zadowoleni z doboru sędziego - mówił Marciniak, który tryskał entuzjazmem.

- Nie miałem scysji z żadnym z zawodników obu ekip. Gdzieś tam wyciągano mi czerwoną kartkę dla Theo Hernandeza, którą pokazałem w Lidze Mistrzów, ale była ewidentna. Nawet piłkarze Milanu się śmiali, że "przyjechał Marciniak i pokazał jaja" - wspominał arbiter z Płocka.

Za bilety na Super Mecz trzeba było zapłacić od 400 do 950 złotych. - Zapłaciłem 400 i nie miałem wątpliwości, że muszę tu być - powiedział naszemu reporterowi Tomasz Kania, który przyjechał na Dolny Śląsk z Tarnowa. Ceny można porównać z koncertami takich zespołów jak Metallica, czy AC/DC. Nie odstraszyły one jednak fanów. 

- Przyjechaliśmy z Piotrkowa Trybunalskiego. Specjalnie nie patrzyliśmy na ceny. Łatwiej przyjechać na Manchester United do Wrocławia za kilka stówek, niż na Wyspy za 2 tysiące - powiedzieli nam kibice "Czerwonych Diabłów", których spotkaliśmy w drodze na trybuny.

Czytaj też: Nie do wiary, czego zażyczył sobie Manchester United przed meczem we Wrocławiu! Czy to już fanaberia?!

Bruno Fernandes kontra Luka Modrić w ramach Super Meczu

Przy 35-stopniowym upale ruszyła rywalizacja o triumf w Super Meczu. Trofeum zaprezentowali przedstawiciele Fundacji Cancer Fighters. Organizatorzy wykorzystali wyjątkowe wydarzenie sportowe do zaprezentowania działalności tych, którzy pomagają najbardziej potrzebującym. W przerwie kibice zobaczyli słynny teledysk "Diss na raka" Mai Mecan i Bedoesa.

Zgodnie z zapowiedziami, trybuny wypełniły się niemal do ostatniego miejsca. Pustych krzesełek było bardzo niewiele. Wrzawa fanów Manchesteru United napędziła angielską drużynę, która już w 3. minucie objęła prowadzenie. Bruno Fernandes dośrodkował z rzutu rożnego, a najwyżej wyskoczył Harry Maguire. Stoper "Czerwonych Diabłów" pokonał Tomariniego.

Po żywiołowym pierwszym kwadransie, tempo meczu wyraźnie wyhamowało. W 37. minucie błąd na własnej połowie Manchesteru United wykorzystał Goncalo Ramos, który wyłożył piłkę do Samuela Chukwueze. Skrzydłowy Milanu trafił do pustej bramki. Przed przerwą doskonałą okazję na przywrócenie prowadzenia miał Bruno Fernandes, ale nie wykorzystał rzutu karnego. Strzał Portugalczyka obronił Tomarini.

Kibice bawili się bardzo dobrze. Przez trybuny przechodziła meksykańska fala, fani Milanu mieli też oprawę dla legendarnego Franco Baresiego. W drugiej połowie największą wrzawę słyszeliśmy przy wejściu na murawę Luki Modricia. Chorwacki gigant mógł liczyć również na skandowanie nazwiska. Były piłkarz Realu pojawił się na boisku przy wyniku 2:2. Najpierw koszmarne błędy w obronie Milanu wykorzystał Patrick Dorgu, ale sześć minut później Alphadjo Cisse wykorzystal idealne dogranie Chukwueze i ponownie mieliśmy remis.

Po godzinie gry Michael Carrick dokonał aż sześciu zmian, a Ruben Amorim trzech. Lepiej wyszedł na tym Portugalczyk, którego zespół zdobył dwa gole w trzy minuty. Chukewueze idealnie dośrodkował na głowę Goncalo Ramosa, a w 71. minucie Loftus-Cheek pomknął na bramkę Lammensa i w pojedynku "oko w oko" pokonał Belga.

- Coście tak cicho! - krzyczeli polscy kibice Milanu do fanów drużyny z Anglii. Sympatycy "Rossonerich" mieli więcej powodów do radości, choć "Czerwone Diabły" mogą się pocieszać, że najważniejsze dopiero przed nimi. 

- Nie zagraliśmy najlepiej, ale w najlepszej formie musimy być za tydzień, gdy zaczyna się Premier League. Nie mamy świeżych urazów w drużynie i to jest bardzo ważne. Gratulacje dla Milanu, który zagrał bardziej agresywnie i zasłużył na wygraną - powiedział nam strzelec pierwszego gola, Harry Maguire.

Po zawodach przez mix zone przeszedł m.in. Bruno Fernandes, który znalazł czas dla każdego, kto chciał autograf lub pamiątkowe zdjęcie. Kilka podpisów na koszulkach złożył też Luka Modrić. Organizatorzy byli bardzo zadowoleni z gradu goli, który zobaczyli kibice. Nie ma wątpliwości, że format Super Meczu zdaje egzamin i z pewnością będzie kontynuowany.

Galeria ze zdjęciami: Kibice Manchesteru United i Milanu we Wrocławiu