Cóż za słowa o polskim obrońcy! Selekcjoner powinien na niego zwrócić uwagę, nim powoła kadrę na eliminacje ME

Już za parę tygodni Fernando Santos roześle powołania na pierwsze pod jego rządami zgrupowanie reprezentacji Polski, którego zwieńczeniem będą eliminacyjne mecze do EURO 2024 z Czechami (24.03. w Pradze) i Albanią (27.03., miejsce do ustalenia). Wobec kontuzji, jaka w minionych tygodniach wyłączyła z regularnej gry Kamila Glika oraz wobec przenosin Jakuba Kiwiora do Arsenalu i w związku z jego oczekiwaniem na debiut w nowym klubie, Portugalczyk być może poszuka nowych rozwiązań w defensywie.

Przemysław Wiśniewski, Vamara Sanogo, Zagłębie Sosnowiec - Górnik Zabrze
Autor: Cyfra Sport/ Archiwum prywatne Fragment meczu Zagłębie Sosnowiec - Górnik Zabrze

Obaj wymienieni wyżej zawodnicy stanowili w minionych miesiącach trzon linii obronnej Biało-Czerwonych. Co gorsza; kłopot z regularnym graniem w klubach mają też boczni obrońcy: Bartosz Bereszyński po przeprowadzce do Napoli i Matty Cash w Aston Villi. Niewykluczone zatem, że jawi się szansa dla nowych kandydatów do tej formacji w kadrze narodowej.

Selekcjoner powinien na niego zwrócić uwagę, nim powoła kadrę na eliminacje ME

Po rekordowym transferze do „Kanonierów”, wspomnianego Kiwiora w szeregach Spezii zastąpił inny Polak. Przemysław Wiśniewski został przez liguryjski klub pozyskany z drugoligowej Venezii, w której – po letniej przeprowadzce z Zabrza – wywalczył sobie miano pewniaka w defensywie. I niewykluczone, że lada moment taką rolę będzie też pełnić w nowej drużynie w Serie A. Dość powiedzieć, że zdążył już w niej zadebiutować, mimo zaledwie paru wspólnych treningów z nowymi kolegami. W niedzielę pojawił się na murawie na pięć minut w potyczce z liderem z Neapolu.

- Rozwój Przemka jest wprost... książkowy, podręcznikowy – uważa Marcin Brosz. Dziś jest selekcjonerem reprezentacji U19, która w marcu powalczy o awans do finałów mistrzostw Europy w tej kategorii wiekowej. Kilka sezonów wstecz wprowadzał jednak rosłego nastolatka do ligowej piłki, w szeregach Górnika. - Już kiedy przychodził do nas (jako 16-latek – dop. aut.), widzieliśmy w nim ten potencjał, dzięki któremu tak naprawdę ma dziś wszystko, co potrzebne jest na tej pozycji – mówi Brosz.

A potem wylicza atuty swego niegdysiejszego podopiecznego. - Zawsze był zawodnikiem bardzo dynamicznym, szybkim i zwrotnym – co nie zawsze jest oczywiste przy takim wzroście. Bardzo dobrze spisywał się w rywalizacji „jeden na jeden”, nie bał się takich pojedynków zarówno w defensywie, jak i przy włączaniu się do akcji ofensywnych. Do tego dochodziła dobra gra głową. Ciekawie rozwijał także swoją umiejętność wyprowadzania piłki, niezbędną na jego pozycji. To wszystko dziś stanowi jego ogromny kapitał – zaznacza.

Cóż za słowa o polskim obrońcy! Naprawdę mocna ocena

„Wiśnia” - jak wynika ze słów jego niegdysiejszego wychowawcy i nauczyciela futbolu – powinien więc zostać zauważony przez Fernando Santosa podczas jego pierwszego reprezentacyjnego rozdania. - Debiutował w polskiej ekstraklasie w bardzo młodym wieku, nie bał się wyzwań, nie uciekał od ciężkiej pracy. Nie dziwi mnie, że tak dobrze poradził sobie za granicą, że idzie do przodu – Brosz komplementuje byłego podopiecznego. - W jego głowie leży teraz, żeby wymagać od siebie jeszcze więcej. On dobrze wie, gdzie może zrobić postęp – dodaje. I kończy bardzo mocną oceną: - Moim zdaniem... nie ma sufitu dla niego!

Sonda
Czy Przemysław Wiśniewski zasługuje już na reprezentacyjną szansę?