Biało-Czerwoni do przerwy remisowali ze Szwecją 1:1, jednak po zmianie stron stracili dwie bramki i ostatecznie przegrali 1:3. To właśnie Gyokeres ustalił wynik spotkania. Po meczu wyszedł z szatni w skarpetkach i klapkach. Na obu stopach można było zauważyć duże plamy krwi. Szwed wyjaśnił, że obrażenia były efektem ostrych starć z Polakami oraz nadepnięć.
ZOBACZ TEŻ: Jan Tomaszewski grzmi po klęsce ze Szwecją: "Kpina! Lewandowski został poniżony!"
– Tak czasami bywa – powiedział napastnik Arsenalu, pytany o urazy. Nie pokazał jednak swoich skarpet arbitrowi. – Po meczu nadal miałem na sobie buty piłkarskie, a później już go nie widziałem – wyjaśnił.
Szwed wcześniej został upomniany przez sędziego za próbę wymuszenia faulu. Gyokeres nie chciał jednak szerzej komentować tej sytuacji.
– Sędzia być może powinien zobaczyć te palce. Wygraliśmy, a ja strzeliłem gola, więc nie muszę tego poruszać – stwierdził. Szwed trafił do siatki w drugiej połowie po dośrodkowaniu Patrika Walemarka, oddając skuteczny strzał z woleja. Było to trafienie na 3:1.
ZOBACZ TEŻ: Szwecja - Polska: Szokujące, jak Jan Urban postąpił z Robertem Lewandowskim!
– W drugiej części całkowicie przejęliśmy kontrolę i zasłużenie wygraliśmy. Dobrze się wtedy czułem, a zdobycie bramki sprawiło mi radość – powiedział.
Gyokeres rozegrał 89 minut. Kilka dni wcześniej wystąpił również w spotkaniu z Rumunią, spędzając na boisku 76 minut i także zdobywając bramkę.