- Po fatalnych wynikach w Lidze Narodów, legendarny Jan Tomaszewski ostro ocenia stan polskiej reprezentacji.
- Były bramkarz bezlitośnie punktuje sztab szkoleniowy, krytykując chaotyczne decyzje i nazywając kadrę "zbieraniną", a także "poniżenie" Lewandowskiego.
- Tomaszewski stawia prezesowi Kuleszy ultimatum: czy zmiany w sztabie uratują Polaków przed spadkiem do dywizji C?
Chaos w kadrze. "To zbieranina, nie drużyna"
Po zaledwie jednym punkcie zdobytym w meczach z Bośnią i Hercegowiną (0:0) oraz Szwecją (1:3), Jan Tomaszewski nie ukrywa swojego rozczarowania. Jego zdaniem, gra Polaków to chaos, a decyzje sztabu szkoleniowego są niezrozumiałe. Legendarny bramkarz zwraca uwagę na brak stabilizacji składu, który jest najlepszym dowodem na problemy w kadrze.
- Jak to jest możliwe, że sztab szkoleniowy po roku czasu z drużyną narodową dokonuje po pierwszym meczu pięć zmian? To jest przyznanie się do błędu - ocenia Tomaszewski, dodając, że tłumaczenia o rotacji w składzie Szwedów go nie interesują.
Przeczytaj także: Szykuje się wielki powrót do reprezentacji? Padło nazwisko
Były reprezentant Polski posuwa się nawet do stwierdzenia, że obecna kadra nie tworzy monolitu, a jest jedynie grupą przypadkowych zawodników. Jego zdaniem, drużyna gra dobrze tylko przez jedną połowę, co jest niedopuszczalne na tym poziomie.
- To nie jest drużyna, to jest zbieranina narodowa. Gdyby to była drużyna, to wygrywamy pierwszy mecz dwoma bramkami i ten też byśmy wygrali - grzmi legendarny bramkarz.
Poniżenie Lewandowskiego i niezrozumiałe decyzje
Najwięcej emocji w ocenie Tomaszewskiego budzą jednak decyzje personalne trenera Jana Urbana podczas meczu ze Szwecją. Za absurdalne uznał powołanie Oskara Pietuszewskiego tylko po to, by odesłać go na trybuny. Prawdziwym skandalem nazywa jednak potraktowanie kapitana kadry, Roberta Lewandowskiego.
- Dla mnie to jest poniżenie Roberta, jak selekcjoner go wpuścił w 89. minucie. On powinien wejść na boisko w 63. minucie, przy stanie 2:1 dla Szwedów, na podmęczonego przeciwnika - stwierdza bez ogródek. - Robert jest tej reprezentacji potrzebny, ale w taki sposób można mu tylko pomóc.
Zobacz też: Wygwizdali hymn Białorusi, ośmieszyli Łukaszenkę. Mocne sceny podczas meczu Ligi Narodów
Czas na radykalne zmiany? Apel do prezesa Kuleszy
Jan Tomaszewski uważa, że pół roku pracy Jana Urbana z kadrą nie przyniosło żadnego postępu, a wręcz przeciwnie – drużyna cofnęła się w rozwoju. Jego zdaniem, jeśli najbliższe mecze z Rumunią i Bośnią i Hercegowiną nie przyniosą poprawy, konieczne będą radykalne kroki. Były bramkarz wprost apeluje do prezesa PZPN.
- Prezes Kulesza będzie się musiał zastanowić po tych dwóch następnych meczach, czy nie zmienić sztabu szkoleniowego na te końcowe dwa spotkania - uważa Jan Tomaszewski. - Z taką grą na finały Mistrzostw Europy nie mamy co liczyć. Za chwilę będziemy w dywizji C, co będzie kompletną kompromitacją.