Przyjaciel Lewandowskiego: Trzymam kciuki, żeby skończył karierę

2026-10-24 10:09

Martin Kaczmarski, przedsiębiorca, były kierowca rajdowy, właściciel Kaczmarski Group, wystąpił w podcaście „Rymanowski Live”. W trakcie rozmowy z Bogdanem Rymanowskim poruszono temat Roberta Lewandowskiego, z którym biznesmen zna się od wielu lat.

Robert Lewandowski na konferencji prasowej. Na miniaturze Martin Kaczmarski. O ich relacji przeczytasz na SE Supersport.
Autor: Canva.com

Kaczmarski przyznał, że od dawna utrzymuje z napastnikiem reprezentacji Polski bliskie relacje. Jak zdradził, ich znajomość sięga czasów, gdy Lewandowski występował w Monachium. Niedawno mieli okazję spotkać się na PGE Narodowym po meczu z Bośnią i Hercegowiną.

– Mamy prywatną relację od wielu lat, jeszcze z okresu jego gry w Monachium. Kontakt mamy na bieżąco, ostatnio spotkaliśmy się na PGE Narodowym [po niedawnym meczu z Bośnią i Hercegowiną w Lidze Narodów]. Kto wie, może kiedyś też w jakiś klub zainwestujemy wspólnie… – powiedział wprost Kaczmarski.

ZOBACZ TEŻ: Robert Lewandowski został zapytany o Złotą Piłkę. Zaczął wymieniać nazwiska

Choć dziś jest przede wszystkim znanym przedsiębiorcą, wcześniej Kaczmarski zdobywał rozpoznawalność w świecie motorsportu. W 2014 roku zajął dziewiąte miejsce w Rajdzie Dakar. Lewandowskiego, który również interesuje się motoryzacją, opisał jako osobę skromną, serdeczną i mocno przywiązaną do rodziny.

– Robert jest ciepłą osobą, która dba o swoich najbliższych. W ogóle nie odczuwasz przy nim, że odniósł sukces, nie stwarza dystansu. Jest wspaniałym, skromnym człowiekiem. Imponujące jest to, jak fajnie prowadzi relację z Anką. Obserwuję to jak się kochają, a jak trudne egzaminy sprawia im los. I ten związek pewnie jest niełatwo utrzymać…

ZOBACZ TEŻ: Pokochała go cała Polska. Sensacyjny powrót i pożegnanie w A-klasie

W rozmowie pojawił się również wątek końca piłkarskiej kariery Lewandowskiego. Kaczmarski zwrócił uwagę na ogromne obciążenie, z jakim wiąże się życie zawodowego sportowca na najwyższym poziomie. 

– Współczuję mu. On naprawdę bardzo ciężko pracuje, jest majętnym człowiekiem, ma gigantyczny talent, ale jest niewolnikiem kontraktów. Jest zatrudniony w różnych firmach i nie ma czasu na urlop. Kiedy pójdzie na piłkarską emeryturę, to dopiero zacznie żyć. Więc ja trzymam kciuki, żeby on skończył karierę i zaczął korzystać z tego, na co ciężko zapracował…