- Polska przegrała ze Szwecją w drugiej kolejce dywizji B Ligi Narodów UEFA.
- - Nie myślę o rezygnacji - zapewnia selekcjoner Jan Urban po piątym z rzędu meczu bez zwycięstwa.
- Zobacz, jak trener reprezentacji Polski skomentował porażkę 1:3 ze Szwecją.
Jan Urban bez ogródek po porażce ze Szwecją. "Nie myślę o rezygnacji"
- Graliśmy w piłkę na podobnym poziomie co reprezentacja Szwecji, ale nie można w ten sposób tracić bramek. To bardzo trudne do odrobienia. Trzecią bramkę zdobył ich najgroźniejszy napastnik [Viktor Gyokeres - red.], będąc sam. To nie przystoi - skomentował Jan Urban na konferencji prasowej, cytowany przez PAP.
Zapytany, czy ma jeszcze motywację, czy też zastanawia się nad dymisją, selekcjoner zapewnił, że nie myśli o rezygnacji ze stanowiska.
Zobacz też: Jan Tomaszewski grzmi po klęsce ze Szwecją: "Kpina! Lewandowski został poniżony!"
Przegraliśmy mecz z bardzo dobrą drużyną, ale nie zagraliśmy meczu bez celnego strzału, nie byliśmy zepchnięci do defensywy i bezradni. Mieliśmy swoje sytuacje, mogliśmy wyciągnąć z nich zdecydowanie więcej. Musieliśmy stworzyć naprawdę znakomitą akcję, żeby strzelić bramkę, a przeciwnik zdobywał je zbyt łatwo
- analizował szkoleniowiec.
"Nie dysponujemy nie wiadomo jakim potencjałem"
Urban powtórzył, że poziom w polskiej grupie jest bardzo wyrównany, ale też już przed rozpoczęciem rozgrywek wskazałby Szwecję jako faworyta.
- Wystarczy tylko zobaczyć, jakim potencjałem dysponuje. Chcielibyśmy wszyscy zdecydowanie więcej, ja też, ale dziś Szwecja jest od nas silniejsza - skwitował, z rezerwami odnosząc się do potencjału swojej reprezentacji.
Szwecja - Polska: Szokujące, jak Jan Urban postąpił z Robertem Lewandowskim!
Moim zdaniem w tym momencie nie jesteśmy w takiej sytuacji, że dysponujemy nie wiadomo jakim potencjałem. Staramy się wyciągnąć z tego, co mamy do dyspozycji, jak najwięcej
- podkreślił Urban. Biało-Czerwonym nie udał się rewanż za spotkanie na tym samym stadionie z 31 marca, kiedy Szwecja wygrała 3:2 w finale baraży i awansowała do mistrzostw świata.
- Nie przyjechaliśmy z lepszą drużyną, niż mieliśmy w marcu. Niektórzy zawodnicy dostają swoją szansę, chcemy zobaczyć, kto jak się prezentuje, na kogo możemy liczyć. Szwecja też zmienia system i próbuje różnych rzeczy. Ktoś może myśleć, że możemy pozwolić zadebiutować nie wiadomo ilu zawodnikom, ale musimy wygrywać - nie, to nie zawsze jest możliwe. Są jakieś cele w tym wszystkim. Być może znajdziemy bramkarza numer jeden, może znajdziemy trzech, czterech piłkarzy, którzy pokażą, że oni będą przyszłością tej reprezentacji. Sprowadzić wszystko do tego, że wynik jest negatywny, to łatwizna - ocenił selekcjoner.
Po dwóch meczach Polska ma punkt i zajmuje trzecie miejsce w grupie B4, wyprzedzając jedynie swojego najbliższego rywala. Mecz z Rumunią już w piątek, 2 października, na PGE Narodowym w Warszawie.