- Mimo spektakularnego złota na Mistrzostwach Europy, polscy siatkarze mierzą się z zaskakująco niskimi premiami w porównaniu do piłkarzy.
- Za jeden remis na piłkarskim Euro, zawodnicy inkasują tyle, ile siatkarze za zwycięstwo w całym turnieju, co ukazuje ogromną przepaść.
- Poznaj szokujące liczby i zobacz, jak gigantyczna różnica finansowa dzieli te dwie popularne dyscypliny sportu.
Ogromne pieniądze w piłce nożnej
Świat wielkiej piłki nożnej to świat niewyobrażalnych pieniędzy. Porównajmy sobie siatkarskie i piłkarskie mistrzostwa Europy. Mistrzowie Europy, Hiszpanie, ostatnie Euro 2024 zgarnęli kolosalną fortunę od UEFA. Jako że wygrali wszystkie trzy mecze grupowe, to z tytułu wyników wypłacono im maksymalną pulę 28,25 mln euro (ok. 123 mln zł).
Przeczytaj także: Prezydent zareagował na sportowe sukcesy Polaków. Tak podsumował potrójny triumf
Finalista, czyli Anglia, również nie miał na co narzekać, inkasując 24,25 mln euro. Prawdziwą skalę finansowej przepaści pokazują jednak kwoty gwarantowane. Za sam udział w turnieju finałowym każdy z 24 uczestników, w tym reprezentacja Polski, otrzymał od UEFA aż 9,25 mln euro. To pieniądze za samo zakwalifikowanie się, niezależnie od wyników.
Siatkarze świetnie grają, ale mniej zarabiają
Gdy piłkarze opływają w luksusy, nasi siatkarze walczyli o chwałę i... znacznie skromniejsze pieniądze. Pula nagród na siatkarskich mistrzostwach Europy wygląda blado przy futbolowych milionach. Zwycięzca poprzedniego europejskiego czempionatu (czyli również Polacy) mógł liczyć na premię w wysokości zaledwie 500 tys. euro (ok. 2,2 mln zł) do podziału na całą drużynę i sztab. Teraz te premie znacząco się nie różnią.
To dokładnie tyle, ile piłkarska reprezentacja Polski zarobiła za jedyny zdobyty punkt na Euro, czyli remis z Francją. UEFA wyceniła bowiem każde zwycięstwo w fazie grupowej na milion euro, a remis na pół miliona.
Liczby mówią same za siebie i pokazują, jak dwa światy popularnych dyscyplin sportowych dzieli finansowa przepaść.