Teraz jest czas na świętowanie. Polscy siatkarze obronili tytuł mistrzów Europy po zwycięstwie nad Francją 3:1 (31:29, 25:19, 19:25, 25:16) w sobotnim finale w Mediolanie. Podopieczni trenera Nikoli Grbicia zdobyli tym samym kwalifikację do igrzysk olimpijskich 2028 roku w Los Angeles. Polacy przystępowali do finału po zwycięstwie 3:0 nad Słowenią w półfinale. Francuzi pokonali natomiast Finów 3:1. Sobotni finał był dla "Biało-czerwonych" okazją do rewanżu za przegrany 0:3 decydujący mecz igrzysk olimpijskich w Paryżu. Oba zespoły mocno otworzyły spotkanie. Po stronie „Trójkolorowych” asa zanotował Antoine Brizard, a chwilę później trzema odpowiedział Wilfredo Leon i było 4:2. Francuzi szybko wyrównali, korzystając z błędów Polaków, ale inicjatywa pozostała po stronie obrońców tytułu. Po bloku Szymona Jakubiszaka ponownie mieli oni dwa punkty przewagi (12:10). Gdy zatrzymany został Bartłomiej Bołądź było po 16, a atak Mathisa Henno dał minimalne prowadzenie Francuzom (18:17). Po zaciętej walce punkt za punkt w końcówce na przewagi lepsi okazali się "Biało-czerwoni" - wygrali 31:29 po bloku na Henno i akcji Bołądzia. Wcześniej obronili trzy setbole, a raz w sukurs przyszła im wideoweryfikacja.
Tyle polscy siatkarze zarobili za złoto mistrzostw Europy. Jest też sowita premia od państwa
Efektowny blok Bartłomieja Lemańskiego i atak Bołądzia dał zespołowi trenera Grbicia przewagę już na początku drugiej partii (7:2). Dystans powiększyły mocne serwisy Tomasza Fornala i Lemańskiego (12:4). Ta odsłona to była całkowita dominacja liderów światowego rankingu. Przy serwisie Leona było już 17:7. Sytuacja nie zmieniła się do końca seta, ostatni punkt padł po ataku Bołądzia (25:19).
W trzeciej odsłonie to Francuzi już po pierwszych akcjach objęli prowadzenie 4:1, a po bloku na Bołądziu zrobiło się 7:3. Kilka dobrych uderzeń Henno dodatkowo powiększyło dystans (11:4). Trener Grbić zdecydował się na zmianę - Kamil Semeniuk zastąpił Leona. Był to strzał w dziesiątkę, Polacy szybko zmniejszyli część strat za sprawą zagrań przyjmującego włoskiej Perugii (10:13). Nie zdołali jednak wyrównać, ich błędy ponownie powiększyły różnicę i Francuzi wyszli na 18:12. Seta zakończył Henno (25:19). Czwarta partia to ponownie lepszy początek obrońców tytułu (4:1). W kolejnych akcjach ponownie między zespołami wywiązała się zacięta walka, z obu stron zawodnicy posyłali mocne ciosy w ataku i na zagrywce (7:6). Po błędzie Brizarda biało-czerwoni mieli przewagę (10:7), a gdy dwukrotnie pomylił się Mousse Gueye było 15:9. Zespół trenera Grbicia utrzymał koncentrację do końca, a piłkę meczową wykorzystał Fornal (25:16).
Ale historia na ME siatkarzy. Tuż przed finałem Polska - Francja taki news!
Najlepszym zawodnikiem meczu po stronie liderów światowego rankingu był Bołądź - zdobył 16 punktów. Po 13 dołożyli Fornal i Leon. - Dziękuję wszystkim kibicom za wasze wsparcie. Mamy kwalifikację olimpijską i to wszystko dzięki wam - zwrócił się Leon do fanów tuż po zakończeniu meczu finałowego. Urodzony na Kubie, a reprezentujący Polskę od 2019 roku siatkarz otrzymał nagrodę dla najbardziej wartościowego zawodnika turnieju. Leon, który otrzymał również nagrodę dla najlepszego przyjmującego, został drugim siatkarzem w historii ME z tytułem MVP imprezy drugą edycję w rzędu. Pierwszym w latach 1993 i 1995 był Włoch Andrea Giani, aktualny trener Francuzów.
Podczas dekoracji wręczono nagrody "drużynie marzeń". Z Polaków wyróżnieni zostali również środkowi Bartłomiej Lemański i Szymon Jakubiszak oraz libero Jakub Popiwczak. Za najlepszego trenera uznano szkoleniowca "Biało-czerwonych" Nikolę Grbicia. Najlepszym atakującym został Francuz Theo Faure, rozgrywającym jego rodak Antoine Brizard, a drugim przyjmującym Fin Nooa Marttila.
"Biało-czerwoni" wywalczyli trzeci złoty medal mistrzostw Europy; wcześniej byli najlepsi w Izmirze w 2009 roku i trzy lata temu w Rzymie. Podobnie jak w 2023 roku wcześniej triumfowali w Lidze Narodów. Wśród gratulujących i wręczających medale polskim siatkarzom byli m.in. minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki oraz prezes PZPS Sebastian Świderski. Do drużyny przed wejściem na podium i odśpiewaniem Mazurka Dąbrowskiego dołączył Jakub Majchrzak, który był cały czas z ekipą, ale nie wystąpił w żadnym z dziewięciu spotkań w drodze po tytuł.