- Reprezentacja Polski siatkarzy awansowała do wielkiego finału Mistrzostw Europy, pokonując Słowenię 3:0 w półfinale.
- Choć wynik wskazuje na dominację, dwa pierwsze sety były prawdziwym dreszczowcem, wymagającym od Biało-Czerwonych stalowych nerwów.
- Odkryj, jak podopieczni Nikoli Grbicia zdeklasowali rywali w decydującej partii i dowiedz się, czy Polacy sięgną po upragnione złoto!
Horror w dwóch pierwszych setach
Mecz godny półfinału mistrzostw Europy – tak w skrócie można opisać początek starcia Polaków ze Słoweńcami. Od pierwszej piłki we włoskiej hali panowała gorąca atmosfera, a na parkiecie trwała zacięta walka punkt za punkt. Żadna z drużyn nie zamierzała odpuszczać. Gra toczyła się na styku (4:4, 6:6), ale w połowie seta to Biało-Czerwoni, napędzani atakami Wilfredo Leona i Bartosza Bołądzia, odskoczyli na kilka punktów (12:9, 17:14). Wydawało się, że spokojnie dowiozą prowadzenie, ale Słoweńcy rzucili się do odrabiania strat. Zrobiło się nerwowo, gdy na tablicy wyników pojawił się rezultat 20:18, a trener Grbić musiał prosić o czas. Końcówka to prawdziwy dreszczowiec, ale to nasi siatkarze wytrzymali presję i wygrali 25:23.
Przeczytaj także: ME siatkarzy. Gwiazdor rywali wypalił o Polakach! "To nie jest fair"
Druga partia była niemal kopią pierwszej. Ponownie oglądaliśmy wymianę ciosów i świetne akcje z obu stron siatki. Polacy znów zbudowali przewagę (10:7, 13:10), by po chwili dać się dogonić rywalom. Przy stanie 15:15 Nikola Grbić znów musiał interweniować. Emocje sięgały zenitu, gdy obie ekipy walczyły o każdy centymetr boiska (20:20, 21:21). I znów, w kluczowym momencie, to Polacy pokazali charakter. Kapitalne akcje Leona i Bołądzia dały nam piłkę setową, a partia ponownie zakończyła się wynikiem 25:23. Słoweńcy byli zdruzgotani – dwa razy byli tak blisko, a jednak to Polacy prowadzili już 2:0.
Deklasacja i droga po złoto!
Podłamani rywale na początku trzeciego seta spróbowali ostatniego zrywu, wychodząc na prowadzenie 3:0. To był jednak ich łabędzi śpiew. Biało-Czerwoni szybko wrócili do gry, wyrównali, a następnie rozpoczęli prawdziwą demolkę. Z każdą kolejną akcją odbierali Słoweńcom nadzieję. Świetnie funkcjonował blok, a w ataku brylowali nasi skrzydłowi. Przewaga Polaków rosła w oczach (17:14, 19:16, 21:17). Rywale byli już na kolanach, popełniając proste błędy i wyglądając na całkowicie zrezygnowanych.
Tym samym Polska przypieczętowała awans do wielkiego finału, deklasując przeciwnika w ostatniej partii i pokazując, kto tego dnia był absolutnie najlepszy. W sobotę Biało-Czerwoni zagrają o upragnione złoto mistrzostw Europy.