- Gala KSW 121 wstrząsnęła fanami brutalnymi wydarzeniami, które na długo pozostaną w pamięci.
- Jedna z walk zakończyła się agonią po potwornym kopnięciu w krocze, a krzyk zawodnika niósł się po całej hali.
- Sprawdź, jak polski zawodnik został zmiażdżony w walce o pas i zobacz, co sprawiło, że ta noc bolała od samego patrzenia.
Walka przerwana w morzu cierpienia
Zanim klatkę zamknęli za sobą bohaterowie wieczoru, fani byli świadkami scen mrożących krew w żyłach. W starciu Muslima Tulshaeva z Kacprem Koziorzębskim od początku iskrzyło. Agresywniejszy Czeczen polował na nokaut, posyłając Polaka na deski. "Wiór" pokazał jednak serce wojownika i przetrwał nawałnicę. Gdy wydawało się, że wraca do gry, pod koniec rundy wyprowadził obrotowe kopnięcie. Niestety, stopa z potworną siłą trafiła w krocze szarżującego rywala.
Przeczytaj także: Zjawiskowe dziewczyny skradły show na gali KSW 112! Widać było niemal każdą część ciała
To, co stało się później, było czystą agonią. Tulshaev runął na matę, zwijając się z bólu, a jego krzyk niósł się po całej hali. To nie było aktorstwo – to było czyste, paraliżujące cierpienie. Mimo pięciu minut na dojście do siebie, ból był zbyt silny. Muslim Tulshaev nie był w stanie kontynuować pojedynku, a jego twarz wykrzywiona grymasem była obrazem, który na długo pozostanie w pamięci kibiców. Sędzia uznał walkę za nieodbytą.
Bezlitosna demolka o pas. Vojcak złamał Wójcika
Gdy emocje po tym dramacie jeszcze nie opadły, do klatki weszli Stefan Vojcak i Marcin Wójcik, by stoczyć bój o tymczasowy pas wagi ciężkiej. Dla Polaka ten wieczór również zakończył się bólem, choć zupełnie innego rodzaju. Od początku Słowak wykorzystywał swoją potworną przewagę fizyczną. Był jak walec – spychał Wójcika pod siatkę, obijał go w klinczu i nie pozwalał rozwinąć skrzydeł. Polak próbował odpowiadać szybkością, ale zderzał się ze ścianą siły i gabarytów rywala.
Zobacz też: Wszystkie kosy Roberta Lewandowskiego. Od bójki w Bayernie po starcie z mistrzem świata!
Czwarta runda przyniosła brutalny koniec. Obaj zawodnicy byli już wyczerpani, ale to Vojcak zachował więcej sił. W połowie rundy wystrzelił potężnym, wysokim kopnięciem, które trafiło idealnie. Marcin Wójcik runął na deski, a jego marzenia o pasie prysły w jednej chwili. Słowak nie czekał – doskoczył do bezbronnego rywala i zalał go lawiną ciosów w parterze. Sędzia nie miał wyboru i przerwał tę jednostronną egzekucję. W ten sposób Stefan Vojcak został tymczasowym mistrzem KSW w wadze ciężkiej, kończąc wieczór pełen dramatu i brutalnej siły, który polscy kibice zapamiętają na bardzo długo.