Trenował Kacpra Tomasiaka, a po igrzyskach został pominięty. "To zabolało"
Kacper Tomasiak w ciągu kilku miesięcy z obiecującego juniora stał się multimedalistą igrzysk olimpijskich i liderem kadry polskich skoczków. Dokonał tego w debiutanckim sezonie w zawodach najwyższej rangi, do którego przygotowywał się na zapleczu w kadrze B. Odpowiedzialny za nią był i nadal jest Wojciech Topór, bez którego trudno wyobrazić sobie taki wystrzał formy 19-latka.
Zobacz też: Historyczny sukces Polki w skokach! Przebiła nawet naszych skoczków
Przynajmniej tak się wydawało, ale trener kadry B zdradził zadziwiające kulisy spektakularnych sukcesów Tomasiaka w rozmowie z portalem "Forum Trenera".
"Żadnej nagrody z PZN". Wojciech Topór ujawnia ws. Tomasiaka
- Bardzo się cieszyłem z tego wielkiego sukcesu Kacpra w zimowych igrzyskach olimpijskich. Tym bardziej że przygotowywał się do sezonu zimowego w kadrze B. On był w naszej grupie od początku letnich przygotowań aż do pierwszych startów w Pucharze Świata. Dopiero potem poszedł pod skrzydła trenerów w kadrze A. Nie ukrywam, że płakałem ze szczęścia, kiedy Kacper stawał na podium olimpijskim i to aż trzykrotnie. Z perspektywy czasu to było jednak też uczucie słodko-gorzkie - przyznał Topór, przechodząc do mniej przyjemnych chwil z tym związanych.
Cieszyłem się bardzo, jak chyba każdy w Polsce. Radość była tym większa, że miałem spory wkład w to, jak Kacper skakał od początku zimy. Gorzko było jednak, kiedy usłyszałem od wysoko postawionej osoby w PZN, że on w kadrze B trenował może tylko dwa miesiące i że to w ogóle nie jest nasza zasługa. To zabolało. Dodatkowo nie otrzymaliśmy z PZN żadnej nagrody, choć inni dostali je za ten sukces
- zdradził trener polskiego zaplecza. To pod jego wodzą Tomasiak wygrał Letni Puchar Kontynentalny 2025 i zadebiutował w elicie w cyklu Letniego Grand Prix. Dopiero później świetnie skaczącego juniora przejął sztab kadry A prowadzonej przez Macieja Maciusiaka.
Poruszające wyznanie Kacpra Tomasiaka. Wciąż nie może się odnaleźć, musi do tego przywyknąć
Warto wspomnieć, że po olimpijskich sukcesach jedną z nagród z ministerstwa sportu odebrał właśnie główny trener kadry, czyli Maciusiak (22,3 tys. zł). Ze słów Topora wynika, że sztab kadry B został z kolei całkowicie pominięty.