Słowa Mai Chwalińskiej po wygranej z Igą Świątek przebiły wszystko! Powinni to czytać na każdych zawodach

Maja Chwalińska udowodniła, że awans do finału Roland Garros nie był jednorazowym wyskokiem. Tenisistka z Dąbrowy Górniczej właśnie pokonała Igę Świątek i awansowała do finału turnieju WTA 1000 w Wuhan. Zwycięstwo było piękne, ale jeszcze piękniejsze były słowa Mai Chwalińskiej wypowiedziane tuż po wygranej z Igą. Powinni jej czytać na każdych zawodach sportowych.

Uśmiechnięta Maja Chwalińska przemawia do mikrofonu. O sukcesie tenisistki w Wuhan przeczytasz na SE Supersport.
Autor: BRUNNER / Super Express

Pierwszy mecz Iga Świątek - Maja Chwalińska w turnieju z cyklu WTA

Maja Chwalińska wygrała z Igą Świątek 7:5, 6:1 w półfinale tenisowego turnieju WTA 1000 w Wuhan. W niedzielę jej ostatnią rywalką będzie Brytyjka Sonay Kartal, która pokonała Łotyszkę Jelenę Ostapenko 7:6 (11-9), 7:6 (7-5). Rówieśniczki i koleżanki z juniorskiej reprezentacji zagrały przeciwko sobie po raz pierwszy w cyklu WTA. Ich jedyna dotychczasowa oficjalna potyczka miała miejsce w imprezie ITF w Sztokholmie 3 listopada 2016 roku. Zwyciężyła wówczas Świątek - 6:2, 6:3. Po prawie 10 latach od meczu w stolicy Szwecji zmierzyły się na zupełnie innej scenie. Turnieje rangi 1000 ustępują randze tylko Wielkim Szlemom i pierwszy raz do półfinału takiej imprezy dotarły dwie Polki. Pierwszy set był bardzo zacięty, a obie tenisistki demonstrowały to, z czego są znane - Świątek punkty starała się zdobywać agresywną grą, natomiast Maja Chwalińska walczyła nieustępliwie, aby każdą piłkę przebić na drugą stronę.

Galeria: Maja Chwalińska w prywatnej i sportowej odsłonie

Iga Świątek - Maja Chwalińska. Wyrównany początek, potem kontuzja i dominacja

Większość gemów rozgrywana była na przewagi i w efekcie set trwał prawie półtorej godziny. Były w nim dwa punkty zwrotne. Najpierw Iga Świątek od stanu 2:3 wygrała trzy gemy z rzędu. W kolejnym  prowadziła przy własnym serwisie już 40-15, co oznaczało dwie piłki setowe. Skończyć partii jednak nie zdołała i inicjatywę przejęła Chwalińska. Zawodniczka BKT Advantage Bielsko-Biała od wyniku 5:3 dla Świątek wygrała 10 z kolejnych 11 gemów. Prawdopodobnie na tak duże obniżenie poziomu przez sześciokrotną mistrzynię wielkoszlemową wpływ miał jej problem z mięśniem lewego uda. Świątek, gdy przegrywała 5:6 w pierwszym secie, poprosiła o przerwę medyczną. Jej udo zostało zabandażowane, a w trakcie zabiegów widać było łzy w oczach zawodniczki. Ambitnie jednak dokończyła spotkanie, choć emocji w drugim secie nie było. Chwalińska kontynuowała solidną grę, a widząc problemy rywalki, sama zaczęła grać agresywniej. W drugim secie popełniła tylko jeden niewymuszony błąd (w całym meczu siedem) i miała 11 zagrań wygrywających. W znacznie dłuższym pierwszym secie zanotowała osiem winnerów. Świątek w całym spotkaniu zanotowała 37 zagrań wygrywających i 33 niewymuszone błędy.

Wielka awantura i tajemnicze nagranie po meczu Iga Świątek - Maja Chwlińska! Trener się wkurzył nie na żarty

Maja Chwalińska pokazała klasę po meczu. Piękne słowa o Idze Świątek

Po meczu Maja Chwalińska wypowiedziała piękne słowa, w których oddała szacunek Idze Świątek. Dąbrowianka pokazała, że jest nie tylko klasową tenisistką, lecz także ma klasę, której nie ma się kupić. 

WTA Wuhan PREMIE: Ile zarobiła Maja Chwalińska za finał? Nagrody pieniężne są naprawdę wysokie!

To było wielkie wyzwanie, bardzo fizyczny mecz. Iga nie była w stu procentach zdrowa, więc życzę jej wszystkiego dobrego. Mam nadzieję, że szybko wyzdrowieje. Zawsze ciężko gra się przeciwko rodaczce. Jest wielką mistrzynią, żywą legendą, wygrała wszystko, więc dzielenie z nią kortu było dla mnie zaszczytem. Chyba jeszcze do mnie nie dotarło, że ją pokonałam

- mówiła na korcie zwyciężczyni półfinału turnieju WTA 1000 w Wuhan. 

Chwalińska po raz drugi w karierze zmierzyła się z zawodniczką z najlepszej dziesiątki rankingu. W czerwcu w finale French Open przegrała z Rosjanką Mirrą Andriejewą. Turniej w Paryżu pozwolił jej awansować z drugiej setki rankingu do trzeciej dziesiątki. Teraz zanotuje kolejny znaczący skok. Podopieczna czeskiego trenera Jaroslava Machovsky'ego obecnie jest 22., a w poniedziałkowym notowaniu listy WTA w najgorszym wypadku będzie na 12. miejscu. Jeśli wygra finał, znajdzie się na 11. - zaledwie dwie pozycje niżej od Świątek.

ANASTAZJA KUŚ MOGŁA BYĆ JAK ŚWIĄTEK!