Maja Chwalińska pokonała 7:6(3), 6:3 Annę Kalinską i jest w półfinale Roland Garros. Wiadomo już, że Polka po turnieju w Paryżu wskoczy co najmniej na 30. miejsce w rankingu WTA!
- Moim celem na ten sezon był awans do czołowej setki i bardzo się cieszę, że już to osiągnęłam. Ale w tenisie człowiek zawsze jest głodny sukcesu. Wyznaczasz sobie jeden cel, a kiedy go osiągasz, chcesz więcej. Jestem bardzo wdzięczna za tę chwilę, ale zdecydowanie chcę więcej - podkreśliła Maja Chwalińska.
Roland Garros PREMIE: Ile zarobiła Maja Chwalińska za półfinał? Rozbiła bank, co za nagrody!
Mimo awansu co najmniej do Top-30 rankingu Maja Chwalińska będzie potrzebowała "dzikiej karty", żeby uniknąć gry w kwalifikacjach do Wimbledonu (PZT poprosił o nią brytyjski związek). To dlatego, że lista startowa w londyńskim Szlemie zamykany jest przed zakończeniem turnieju w Paryżu.
- Nie wiem, co się dzieje - przyznała Maja Chwalińska w krótkiej rozmowie na korcie awansie do półfinału Roland Garros. - Wiem, że się powtarzam, ale każdy kolejny mecz jest tutaj dla mnie szalony, więc jestem bardzo wdzięczna za to. W środku nie do końca jestem spokojna, ale cieszę się, że tak to wygląda z zewnątrz. Zdecydowanie byłam jednak zdenerwowana. To normalne, zależy mi, więc byłam zestresowana. Ale staram się skoncentrować na swojej pracy i na mojej grze. Cieszę się, że to mi się udało. Gram z najlepszymi zawodniczkami na świecie, więc nie będę się z nimi porównywać - dodała tenisistka z Dąbrowy Górniczej.
24-letnia Maja Chwalińska dopiero po raz trzeci występuje w zasadniczej części wielkoszlemowego turnieju. W 2022 roku była w 2. rundzie Wimbledonu, a w 2025 przegrała pierwszy mecz w Australian Open. W Paryżu do głównej drabinki awansowała z kwalifikacji; w tej edycji turnieju w ciągu 17 dni, zaczęła zmagania 18 maja, wygrała już osiem meczów.