Hubert Hurkacz i Casper Ruud wpadli na siebie już w 1. rundzie Wimbledonu. Polak miał z rozstawionym z numerem 11 Norwegiem bilans 1-3, ale był przed tym pojedynkiem faworytem bukmacherów. To dlatego, że Ruud na kortach trawiastych od lat spisywał się kiepsko. W Wimbledonie nigdy nie przebrnął drugiej rundy. A Wrocławianin pokazywał już wiele razy, że kiedy złapie dobry rytm, to na trawie jest bardzo niewygodnym rywalem. To w końcu półfinalista Wimbledonu 2021.
W pierwszych dwóch setach Hubert Hurkacz bardzo pewnie wygrywał gemy serwisowe. Udało mu się też przełamywać podanie Norwega i prowadził pewnie 6:4, 6:2. Trzeci set był bardziej zacięty, a końcówka była dramatyczna. Przy stanie 5:5 Hubi wykorzystał breakpointa i po chwili serwował po zwycięstwo. Wyraźnie usztywniony popełnił wtedy kilka błędów, które mogły okazać się kosztowne, bo rywal doprowadził do tie-breaka. W nim Wrocławianin przegrywał już 1-4, ale po chwili zrobiło się... 6-4 dla Polaka. Po chwili mieliśmy kolejny zwrot akcji, bo Hurkacz nie wykorzystał piłek meczowych i sam bronił setbola. Na szczęście udało mu się przypieczętować zwycięstwo 6:4, 6:2, 7:6(9-7).
Koszmar Mai Chwalińskiej na Wimbledonie! We łzach po wypadku pożegnała się z turniejem
- Przede wszystkim jestem szczęśliwy, że znów mogę tutaj grać. Dwa lata minęły od mojego ostatniego występu na Wimbledonie. Miałem tu wtedy mały wypadek - stwierdził po meczu Hubert Hurkacz, mając oczywiście na myśli fatalny upadek i kontuzję kolana, która długo się za nim ciągnęła. - Casper to wielki wojownik i to zawsze wielki wyzwanie z nim grać. Dlatego ten tie-break na końcu był naprawdę zacięty. Dziękuje kibicom za wsparcie. Myślę, że podążamy w dobrym kierunku i zobaczymy, co się wydarzy - dodał Hubi.
Hubert Hurkacz kolejny mecz na trawie Wimbledonu zagra w środę. Jego kolejnym rywalem będzie Sebastian Ofner. 110. w rankingu Austriak pokonał Serba Hamada Medjedovicia 1:6, 6:2, 4:6, 6:3, 6:4.