Polka jest największą sensacją tegorocznej edycji paryskiego turnieju. Jedną z największych od lat, a pierwszą kwalifikantką w Erze Open, która zagra w finale Rolanda Garrosa. W półfinale pokonała Rosjankę Dianę Sznajder. W trakcie tego spotkania nie zabrakło jednak momentów niepokoju. Chwalińska skorzystała z pomocy fizjoterapeuty, a później wyjaśniła, że od kilku dni walczy z infekcją.
– Już po meczu czwartej rundy zaczęłam czuć się gorzej. Dziś jest jednak lepiej niż wczoraj i mam nadzieję, że najtrudniejszy moment jest już za mną – przyznała podczas konferencji prasowej.
Wszystko wskazuje na to, że problemy zdrowotne nie pokrzyżują jej planów przed finałem. Jak donoszą dziennikarze, którzy są w Paryżu – Chwalińska na przeziębienie narzekała już w okolicach rywalizacji z Marią Sakkari (w 4. rundzie).
W piątek punktualnie o 13:00 Chwalińska zameldowała się na korcie numer 5, gdzie odbyła około godzinny trening pod okiem swojego sztabu.
Polka podczas piątkowych zajęć pracowała nad różnymi elementami gry. Najpierw ćwiczyła akcje przy siatce, następnie wymiany z głębi kortu, a końcową część zajęć poświęciła serwisowi. Na treningu obecni byli trener Jaroslav Machovsky, drugi szkoleniowiec Peter Hajek oraz odpowiadający za przygotowanie fizyczne Maciej Ryszczuk.
W tym samym czasie do finału przygotowywała się także jej rywalka. Mirra Andriejewa trenowała na sąsiednim korcie numer 4 przed sobotnim starciem o wielkoszlemowy tytuł