- Polska tenisistka Maja Chwalińska sensacyjnie awansowała do półfinału wielkoszlemowego turnieju Roland Garros.
- Mimo że przebijała się przez kwalifikacje, pokonała wymagającą Rosjankę Annę Kalinską, odnosząc największy sukces w karierze.
- Mecz był pełen emocji i zwrotów akcji, a Polka musiała zmierzyć się również z trudnymi warunkami na korcie.
- Dowiedz się, jak poradziła sobie z presją i z kim zmierzy się w półfinale w walce o finał French Open!
Niesamowita nerwówka i zwrot akcji. "Była o wiele bardziej agresywna"
Co za emocje, co za historia! Maja Chwalińska pisze najpiękniejszy rozdział w swojej karierze. Pochodząca z Dąbrowy Górniczej tenisistka po heroicznym boju pokonała Annę Kalinską 7:6 (7-3), 6:3 i zameldowała się w półfinale wielkoszlemowego turnieju w Paryżu. Droga do tego zwycięstwa była jednak pełna zwrotów akcji, szczególnie w pierwszym secie. Polka prowadziła już 5:1, by pozwolić rywalce na powrót do gry. Ostatecznie jednak to ona zachowała więcej zimnej krwi w tie-breaku.
- Kurczę, miałam 5:1 i piłki setowe. Ale tutaj brawa dla Anny, bo myślę, że bardzo dobrze się wybroniła i była o wiele bardziej agresywna w tych punktach. Cieszę się, że później potrafiłam się odbić i wygrać w tie-breaku - przyznała Chwalińska w rozmowie z Eurosportem.
Walka nie tylko z rywalką. "Piłka mocno szalała"
Pojedynek z Kalinską był dla Polki nie tylko testem umiejętności i odporności psychicznej, ale również walką z wymagającymi warunkami atmosferycznymi. Silny wiatr na paryskich kortach sprawiał, że piłka stawała się nieprzewidywalna, co dodatkowo komplikowało grę. Chwalińska pokazała jednak, że potrafi zaadaptować się do każdej sytuacji.
- Warunki nie były dzisiaj łatwe, bardzo wiało. Piłka mocno szalała na korcie. Cieszę się, że sobie z nimi poradziłam - podkreśliła.
Teraz półfinał i apel do kibiców. "Trzymajcie kciuki"
\Awans do półfinału to dla 24-latki, która do głównej drabinki przebijała się przez kwalifikacje, spełnienie marzeń. Wygrała w Paryżu już osiem meczów i nie zamierza się zatrzymywać. W walce o finał zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku pomiędzy liderką rankingu WTA Białorusinką Aryną Sabalenką a Rosjanką Dianą Sznajder. Na koniec Polka zwróciła się z prośbą do swoich fanów.
- Dziękuję wszystkim kibicom za wsparcie. Dociera to do mnie tak po części, bo przyznam, że nie jestem za bardzo w mediach społecznościowych. Bardzo to doceniam i mam nadzieję, że będziecie za mnie trzymać kciuki w półfinale - powiedziała szczęśliwa Maja Chwalińska.