Polka rozpoczęła mecz z Qinwen Zheng znakomicie i po kilkunastu minutach prowadziła już 5:0. Wydawało się, że kontroluje przebieg rywalizacji, jednak później nastąpiło gwałtowne załamanie jej gry. Zheng wygrała siedem gemów z rzędu i odwróciła losy pierwszej partii.
ZOBACZ TEŻ: Co stało się z Igą Świątek? Szokująca porażka, nagle pojawił się lekarz
Dziennikarze chcieli wiedzieć, czy za tak nagłą zmianą sytuacji stały nerwy lub problemy z koncentracją. – Szczerze mówiąc, nie. Na pewno czułam, że zaczęłam psuć zbyt wiele uderzeń. Ona zaczęła grać, a ja pozwoliłam jej wrócić do meczu – analizuje na gorąco Świątek. – Moje skupienie było takie samo jak zawsze. Dzisiaj nie powiedziałabym, że to miało cokolwiek wspólnego z mentalnością. To było raczej to, że zaczęłam popełniać błędy z łatwych piłek, a Qinwen przestała się mylić – dodała.
Skoro przyczyny nie upatrywała w sferze mentalnej, Świątek wskazała na problemy czysto tenisowe. Jej zdaniem na korcie centralnym zabrakło odpowiedniego czucia, a uderzenia nie były wystarczająco precyzyjne.
Najwięcej emocji wzbudziło jednak pytanie o to, jak Świątek zamierza poradzić sobie z tak bolesną stratą przewagi. Jeden z dziennikarzy zapytał ją, jak przepracuje tę sytuację i w jaki sposób podniesie się po takim przebiegu spotkania.
– To tylko jeden mecz. Postaram się grać tak samo, jak zwykle. Co masz na myśli? Uważasz, że to coś szalonego? – odpowiedziała z widoczną irytacją. – Można przegrać seta od każdego wyniku, więc nie ma w tym nic specjalnego. Po prostu tak się stało i tyle – kontynuowała.
Iga Świątek była ostatnią polską przedstawicielką podczas seniorskich zmagań tegorocznego US Open. Z kolei zwycięska Qinwen Zheng czeka na swoją rywalkę w ćwierćfinale. Będzie to lepsza konfrontacji Naomi Osaka - Jelena Rybakina.