Białorusinka już w pierwszym gemie przełamała Bejlek, ale Czeszka szybko odpowiedziała tym samym. Obie zawodniczki wymieniły jeszcze po jednym breaku, a o zwycięstwie w pierwszej partii musiał zdecydować tie-break.
W nim Sabalenka mocno pokpiła sprawę, znajdując się już w bardzo w komfortowej sytuacji. Prowadziła już 5:1 i wydawało się, że jest na najlepszej drodze do objęcia prowadzenia w meczu. Bejlek nie zamierzała się jednak poddać. Ku zaskoczeniu wszystkich odrobiła całą stratę, wyszła na 6:5, a następnie zakończyła tie-breaka wynikiem 9:7.
Drugi set również dostarczył sporych emocji. Sabalenka straciła podanie już na początku, lecz błyskawicznie odwróciła sytuację i sama dwukrotnie przełamała Czeszkę.
ZOBACZ TEŻ: Mecz przerwany, kibice ewakuowani, a potem wkroczył Lewandowski. Uratował Chicago
To jednak nie wystarczyło. Bejlek zachowała zimną krew i w kluczowych momentach ponownie znalazła sposób na serwis liderki rankingu. Szczególnie ważne okazały się siódmy i dziewiąty gem, w których Czeszka wywalczyła kolejne breaki.
ZOBACZ TEŻ: Słynny piłkarz ukarany przez 2 sądy dzień po dniu! Stracił prawo jazdy
I Bejlek ich nie marnowała. Wygrała ostatniego gema do zera i przypieczętowała największą wygraną w swojej karierze. W ćwierćfinale zmierzy się z Madison Keys.
Dla Sabalenki porażka może mieć jeszcze poważniejsze konsekwencje. Białorusinka może bowiem już podczas turnieju w Cincinnati stracić pierwsze miejsce w rankingu WTA. Wiele zależy teraz od wyniku spotkania Igi Świątek z Jeleną Rybakiną. Polka może wykorzystać potknięcie liderki i znacząco zmniejszyć dystans do pierwszej pozycji.