Sabalenka od dłuższego czasu zachowuje ostrożność, gdy rozmowa schodzi na sytuację polityczną na Białorusi czy wojnę rosyjsko-ukraińską. Choć jest obecnie najlepszą tenisistką świata, w tych sprawach nie zabiera głosu tak zdecydowanie, jak na korcie.
Do trudnych tematów wrócił jednak „Time”. W opublikowanym w czwartek, 13 sierpnia, materiale znalazły się fragmenty rozmowy z liderką rankingu WTA. Sabalenka opowiedziała m.in. o atmosferze, jaka panowała podczas turniejów po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny.
Niektórzy trenerzy z Ukrainy mówili mi naprawdę bardzo, bardzo, bardzo przykre rzeczy – opowiada. – Nie chcę tego powtarzać. To było straszne. Weszło mi to do głowy i płakałam w histerii – dodaje.„Sabalenka chce pokoju i nie wspiera wojny” – napisał „Time”. Sama tenisistka odniosła się do tego krótko: – Nikt nie wspiera. To tak oczywiste – mówi Białorusinka.
Znacznie bardziej powściągliwa była natomiast w odpowiedzi na pytanie o jej stosunek do Alaksandra Łukaszenki. – Nie chcę o tym rozmawiać – stwierdziła, nie wdając się w szczegóły.
Sabalenka przyznała również, jak ogromne emocje towarzyszyły jej w tamtym okresie. Presja i stres miały bezpośredni wpływ na jej funkcjonowanie na korcie.
Moje serce biło jak szalone, nie byłam w stanie normalnie oddychać. Musiałam grać bez serwisu – wspomina. Jak sama przyznaje, był to moment, w którym poważnie rozważała nawet zakończenie kariery.Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Sabalenka pozostaje liderką rankingu WTA i mimo że od triumfu w Miami nie udało jej się wygrać kolejnego turnieju, w Cincinnati ponownie będzie zaliczana do grona głównych kandydatek do końcowego zwycięstwa.
ZOBACZ TEŻ: Kolejny odwołany mecz. Tym razem Hubert Hurkacz, znany powód