Maja Chwalińska kontynuuje swój fantastyczny marsz w singapurskiej imprezie. Polka w swoim ćwierćfinale zaprezentowała się znakomicie, pewnie pokonując broniącą tytułu i rozstawioną z "4" Elise Mertens w dwóch setach. Po tym zwycięstwie kibice ostrzyli już sobie zęby na półfinał będący rewanżem za czerwcowy Roland Garros - rozstawiona z "1" Mirra Andriejewa musiała jednak wygrać swój ćwierćfinał. A to nie udało jej się w starciu z Kanadyjką Leylah Fernandez.
Zobacz: Hubert Hurkacz z wygraną, a wokół niego potworna burza! Nie zagrał dla Polski
WTA Singapur: Nie będzie półfinału Maja Chwalińska - Mirra Andriejewa
Rozstawiona z "6" Leylah Fernandez swoim zwycięstwem nad Andriejewą udowodniła, że wciąż potrafi wejść na najwyższy poziom. Kanadyjka słynie z waleczności i niezwykle groźnego, leworęcznego forhendu. Dla Mai będzie to test najwyższej próby, ale jej dotychczasowe występy w Singapurze pokazują, że jest gotowa na podjęcie rękawicy. Starcie Chwalińskiej z Fernandez zapowiada się jako fascynujący pojedynek, w którym stawką będzie awans do finału tej prestiżowej imprezy rangi WTA 500.
Już występ w półfinale zapewnia tenisistce z Dąbrowy Górniczej awans w rankingu WTA co najmniej na 21. miejsce - najwyższe w dotychczasowej karierze. Może być tylko lepiej zależnie od wyniku sobotniego półfinału. Dokładną godzinę meczu Chwalińska - Fernandez poznamy dopiero z planem gier na sobotę, który zostanie opublikowany późnym wieczorem lokalnego czasu (6 godzin do przodu względem Polski).
W drugim półfinale będąca sensacją turnieju Tatiana Prozorowa zagra ze zwyciężczynią ostatniego ćwierćfinału Maria Sakkari - Talia Gibson.