PILNE: Kontuzjowana Iga Świątek podjęła decyzję, czy zagra w turnieju WTA w Ningbo!

Iga Świątek przegrała z Mają Chwalińską (5:7, 1:6) w półfinale turnieju WTA 1000 w Wuhan, a na dodatek kończyła ten polski mecz z bolesną kontuzją uda. Uraz stawia pod znakiem zapytania jej kolejne występy w Azji i dalszą walkę o awans do WTA Finals. Iga podjęła już ważną decyzję.

Zapłakana Iga Świątek w fioletowym stroju poprawia czapkę. O kontuzji tenisistki w Wuhan przeczytasz na SE Supersport.
Autor: Wang Zhao/ East News

Iga Świątek już w poprzednich meczach w Wuhan miała problemy z mięśniem uda. Teraz zdradziła nawet, że po spotkaniu z Magdaleną Fręch rozważała wycofanie się z turnieju. Niestety, pod koniec pierwszego seta w meczu z Mają Chwalińską (prowadziła w nim 5:3, 40-15 i serwowała) uraz się pogłębił, a ból kontuzjowanego mięśnia lewego uda zaczął bardzo jej przeszkadzać w grze. Zapłakana Iga miała wyraźne problemy z poruszaniem się po korcie i prawidłowym wykonywaniem uderzeń. Dyskutowała z trenerem Maciejem Ryszczukiem, czy nie poddać meczu, ale dzielnie wytrwała do końca. Nie chciała popsuć przyjaciółce Mai Chwalińskiej radości z pięknego sukcesu.

- Od początku turnieju odczuwałam pewien ból w mięśniu czworogłowym. Udawało mi się z tym radzić z dnia na dzień. Już po drugiej rundzie, w której grałam z Magdą Fręch, rozważałyśmy wycofanie się, ale byłam w stanie grać w miarę normalnie, więc postanowiłam iść dalej i starać się o tym bólu zapomnieć. Dzisiaj jednak było już za ciężko – powiedziała Iga Świątek. - To przykre, bo czułam, że gramy świetny tenis i chciałam to kontynuować. W pewnym momencie wiedziałam, że o zwycięstwo będzie bardzo trudno, ale nie chciałam poddawać meczu. Zależało mi, aby Maja wygrała w sportowy sposób - dodała.

Poważne konsekwencje meczu Iga Świątek - Maja Chwalińska! Tego już się nie cofnie

Kontuzja Igi Świątek bardzo martwi, bo była liderka rankingu walczy przecież o awans do kończących sezon WTA Finals w Indian Wells. Po porażce z Mają Chwalińską jej szanse na kwalifikacje bardzo zmalały, ale jeżeli wygra oba turnieje WTA 500 w Ningbo i Tokio, to na pewno powalczy w prestiżowych mistrzostwach. O awans walczy z Karoliną Muchovą (traci do niej 545 pkt, Czeszka w Ningbo nie zagra) i Martą Kostiuk (wyprzedza ją o 269 pkt, Ukrainka w Ningbo wystąpi).

Turniej WTA 500 w Ningbo startuje już w najbliższy poniedziałek. Za nami losowanie drabinki, a Iga Świątek - o ile się nie wycofa - zacznie w 2. rundzie od meczu z kwalifikantką albo z Marie Bouzkovą. Pierwsze spotkanie rozegra w środę albo w czwartek.

Wielka awantura i tajemnicze nagranie z meczu Iga Świątek - Maja Chwalińska! Trener się wkurzył nie na żarty

Mimo problemów zdrowotnych, Iga Świątek nie traci wiary w kwalifikację do WTA Finals. Polka zdradziła, że wybiera się do Ningbo i spróbuje tam powalczyć o awans do WTA Finals. Jak sama przyznała, jeśli się nie uda do nich zakwalifikować, to najwyżej będzie miała dłuższe wakacje.

- To jest wynik całego sezonu. Efekt tego, że nie mogłam grać w Madrycie, przegranej w pierwszym meczu w Miami, porażek w niektórych meczach, których może nie powinnam była przegrać... - stwierdziła Iga Świątek, pytana o to, że może nie zagrać w tym roku w WTA Finals. - Na pewno jestem zmotywowana. Czuję, że dobrze gram i to był dobry tydzień. Czuję, że dobrze uderzam piłki, więc zagram. Odpocznę, pojadę do Ningbo i zobaczę, jak to pójdzie. Ale szczerze mówiąc, to nie ma aż takiego znaczenia. Mogę też po prostu wybrać się na dłuższe wakacje - dodała.

QUIZ: Rozpoznasz te tenisistki? Tylko najlepsi zgarną komplet punktów!
Pytanie 1 z 35
Tenisistka na tym zdjęciu to...
Aryna Sabalenka