Maja Chwalińska przez cały turniej była jak chiński mur, imponując genialną defensywą na sprzyjającym takiej grze wolnym korcie. W polskim półfinale pokonała Igę Świątek (7:5, 6:1), która kończyła mecz z bolesnym urazem uda. W finale spotkały się dwie rewelacje - Maja i Sonay Kartal. W pierwszym secie dominowała silniejsza fizycznie Brytyjka. Obie finalistki były wyczerpane trudami turnieju, a mecz o tytuł obfitował w mordercze długie wymiany. Więcej sił w trzecim secie zachowała Polka, która mądrze wykorzystała zmęczenie przeciwniczki, nękając ją skrótami i lobami.
Maja Chwalińska zdradziła, co Iga Świątek powiedziała jej przy siatce. Komiczna konwersacja
- Mam wrażenie, że na początku mój poziom energii był bardzo niski – powiedziała Maja Chwalińska reporterom. - Ale też Sonay grała niesamowicie. Myślę, że nie pozwoliła mi grać mojego najlepszego tenisa. Potem stopniowo zaczęłam grać znacznie lepiej, dużo bardziej agresywnie. Poprawiła się też głębokość moich uderzeń. Na początku nie czułam się dobrze, a to z czego jestem dumna, to wola walki, którą pokazałam - dodała.
PILNE: Kontuzjowana Iga Świątek podjęła decyzję, czy zagra w turnieju WTA w Ningbo!
Maja Chwalińska w Wuhan zarobiła 665 tysięcy i 1000 punktów, dzięki którym wskoczy na 11. miejsce w rankingu. Tylko dwie Polki w Erze Open były wyżej - Iga Świątek (nr 1) i Agnieszka Radwańska (nr 2). Przed tegorocznym Roland Garros Maja nie miała na koncie żadnej wygranej z tenisistką z Top-60 rankingu. Przez ostatnie pół roku odniosła ich 13. Podbijając Wuhan, pokazała, że finał w Paryżu był czymś więcej niż jednorazową sensacją.
- Na pewno jestem bardzo zadowolona z tego, gdzie teraz jestem. Zaczynałam sezon z rankingiem około 140. miejsca, a moim celem było wejście do Top-100 w tym roku. Myślę, że spisałam się całkiem nieźle. I jestem za to bardzo wdzięczna. Ale czuję, że jest jeszcze tyle do poprawy w mojej grze i we mnie samej. To właśnie motywuje mnie do dalszej pracy - stwierdziła Maja.
- Ten sukces smakuje bardzo słodko. Czuję się wyjątkowo, bo po French Open było oczywiście wspaniale, ale potem przeżywałam ciężkie chwile. Mam wrażenie, że ludzie byli wtedy wobec mnie bardzo surowi i to się na mnie odbiło. Jestem tylko człowiekiem. Muszę przyznać, że było mi wtedy bardzo trudno, ale ciężko pracowałam i jestem bardzo szczęśliwa, że moja praca się opłaciła. Gram w tenisa od 18 lat i myślę, że czasem trzeba po prostu wierzyć, że w odpowiednim czasie odpowiednie rzeczy się wydarzą. Ten sezon jest tego potwierdzeniem - dodała mistrzyni WTA Wuhan.