Maja Chwalińska po wielkim triumfie w turnieju WTA 1000 w Wuhan i awansie na 11. miejsce w rankingu (życiowy rekord) wycofała się z kolejnych zawodów - WTA 500 w Ningbo. Jako powód podała wtedy kontuzję uda, ale planowała rywalizację następnym tygodniu. Ostatni w tym sezonie występ w cyklu WTA Polka planowała w WTA 500 w Tokio. Niestety, w poniedziałek rano Maja zniknęła z turniejowej drabinki w stolicy Japonii. W środę miała zagrać w 2. rundzie z Amerykanką Alycią Parks, ale wycofała się z zawodów. Uraz uda okazał się zbyt poważny i Chwalińska nie chciała ryzykować pogłębienia kontuzji.
Maja Chwalińska musiała zrezygnować! Pilna informacja prosto z Tokio
Maja Chwalińska właśnie opublikowała na Instagramie post, w którym zdradziła kulisy swojej decyzji.
- Jestem bardzo rozczarowana, że muszę wycofać się z turnieju w Tokio z powodu kontuzji lewego uda, której nabawiłam się w Wuhan. Przyleciałam do Tokio wcześniej, aby poddać się fizjoterapii i trenować na korcie – zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, by zdążyć wrócić do zdrowia, ale niestety wciąż nie jestem gotowa do rywalizacji. Nie mogłam się doczekać, by któregoś dnia zagrać w Tokio. Jestem wdzięczna wszystkim za wsparcie oraz zrozumienie - napisała Maja Chwalińska w mediach społecznościowych.
Iga Świątek byczy się na Malediwach. Tam otrzymała świetną wiadomość
Co ciekawe, trener Polki Jaroslav Machovsky w rozmowie z Interią.pl zdradził, że Mai Chwalińskiej dokucza też kontuzja łokcia i jest to nawet większy problem niż uraz uda.
- Maja już od dłuższego czasu ma trochę problem z łokciem w lewej ręce, który po Wuhanie miała bardzo obolały. Zmiany piłek i nawierzchni sprawiały, że trochę z tym walczyła. Myśleliśmy, że będzie lepiej, ale rozsądniej odpuścić ostatni turniej WTA, niż za bardzo przeciążyć łokieć. Stąd decyzja, że nie zagra - powiedział szkoleniowiec Mai Chwalińskiej. - Wykonuje na ten łokieć dużo ćwiczeń, ale ciężkie piłki sprawiły, że problem czuje dalej. Dlatego zdecydowanie lepiej, by nie musiała się z tym męczyć, tylko dostanie więcej czasu, aby przywrócić się do pełni zdrowia - dodał trener Machovsky.