Iga Świątek z turnieju WTA w Madrycie odpadła szybko w przykrych okolicznościach (krecz w 3. rundzie w meczu z Ann Li), ale teraz miała przynajmniej dużo więcej czasu na spokojne treningi w Rzymie pod okiem Francisco Roiga.
Kiedy gra Iga Świątek? Wszystko jasne, wtedy zagra pierwszy mecz w Rzymie!
- Na pewno jestem szczęśliwa, że tu wróciłam. Uwielbiam tu być. To szczerze mówiąc najbardziej ekscytujące turnieje dla mnie, również pod względem spędzania czasu poza kortem. Po prostu cieszę się tutaj życiem - powiedziała na wstępie Iga Świątek, pytana o wrażenia w pobytu w Rzymie.
O chorobie w Madrycie i procesie odzyskiwania sił
Mój turniej w Madrycie był trudny. Był naprawdę g***y, dosłownie (śmiech). Byłam kompletnie rozłożona dzień przed meczem. W dniu meczu też nie byłam w formie, zero energii. Dzień później było trochę lepiej, ale nadal nie sądzę, żebym była w stanie grać normalnie. Ale po dwóch dniach już było w porządku. Wyzdrowiałam. Miałam trochę czasu, żeby zostać tam, bo uznałam, że nie jest bezpieczne podróżować, kiedy jest się tak osłabionym. Potem przyleciałam tutaj i od samego początku mogłam trenować w pełni na 100 procent. Szybko wróciłam do formy. To był naprawdę pechowy moment. Szczerze mówiąc, wielu zawodników chorowało, więc nie sądzę, żeby dało się temu jakoś zapobiec.
O tym, jak choroba wpłynęła na proces odbudowy formy
Oczywiście mam długoterminową wizję. Te zmiany w mojej grze i tak nie pojawią się po trzech tygodniach. Na pewno jest długoterminowa wizja, ale muszę też wykorzystywać każdą okazję. W Madrycie czułam się naprawdę dobrze ze swoją grą. Miałam tam dobre wyniki wcześniej, więc chciałam wykorzystać to doświadczenie. Byłam na pewno rozczarowana. Kiedy nagle dzieje się coś poza twoją kontrolą w turnieju, do którego przygotowywałaś się przez wiele dni, jest ci smutno. Ale w tenisie masz wiele szans. Jeśli nie Madryt, to następny turniej. Jeśli nie tutaj, to kolejny. Można szybko przełączyć się na inne cele.
O kluczowych efektach współpracy z trenerem Francisco Roigiem
Czuję, że bardzo dobrze się rozumiemy. Myślę, że mamy tę samą wizję, jak powinnam grać. On pomaga mi to osiągnąć. Próbowałam różnych opcji na treningach, co jest super, bo kilka miesięcy temu nie czułam się do końca komfortowo z tym, jak grałam. Teraz czuje się bardziej naturalnie, bardziej solidnie i powiedziałabym – zdyscyplinowanie. Czasem nadal wracam do starych nawyków, więc myślę, że będę potrzebowała trochę czasu, żeby w pełni automatycznie robić to, co Francis chce, żebym robiła. Myślę, że idzie to całkiem dobrze. Najważniejsze dla mnie jest to, że czerpię radość z grania. Cieszę się też treningami. Każdy trening ma dla mnie sens. Czuję, że to proces i że na każdym treningu uczę się czegoś nowego. Więc jest super.
O piątkowym treningu na Piazza del Popolo w centrum Rzymu
Atmosfera na pewno była niesamowita. Cieszę się, że miałam okazję tam zagrać, bo to było fajne doświadczenie. Będę je pamiętać na zawsze – granie w takim pięknym otoczeniu. Przyszło też wielu Polaków. Było dużo miejscowych kibiców, którzy byli naprawdę podekscytowani możliwością obejrzenia tenisa. Myślę, że miło było grać przed tymi ludźmi. To był fajny trening.
O negocjacjach z tenisowymi władzami ws. wysokości premii w Roland Garros
Myślę, że byliśmy dość rozsądni w naszych propozycjach i żądaniach sprawiedliwego udziału w przychodach. Myślę, że zwiększenie nagród nie jest dokładnie tym, czego chcemy, ponieważ otrzymywany przez nas procent z zysków spada. Nie wiem, czy dobrze to wyjaśniałam po angielsku. Myślę, że najważniejsza jest dobra komunikacja i rozmowy z organami zarządzającymi, żebyśmy mieli przestrzeń do dyskusji i ewentualnych negocjacji. Mam nadzieję, że przed Roland Garros będzie okazja do takich spotkań i zobaczymy, jak one przebiegną.
O tym, czy w razie fiaska negocjacji tenisiści mogą zbojkotować turniej
Szczerze mówiąc, to zależy od różnych sytuacji z ostatnich lat. Było wiele dyskusji w grupie Top-20, niekoniecznie związanych tylko z nagrodami, ale też z wojną na Ukrainie. Czasem po COVID-zie był mały bałagan jeśli chodzi o rankingi, nagrody i punkty. Myślę, że mamy dobrą komunikację między sobą. Czasami, jeśli temat jest ważny, jesteśmy gotowi rozmawiać razem. To samo stało się z harmonogramem, kiedy wprowadzano zmiany dotyczące turniejów obowiązkowych. Niestety trochę spóźniliśmy się z reakcją. Myślę, że mamy dość jasną i podobną wizję. Ale bojkot turnieju to dość ekstremalna sytuacja. Nie wiem. My jako zawodnicy jesteśmy tu, żeby grać i rywalizować ze sobą. Były już takie sytuacje, więc naprawdę trudno mi powiedzieć, jak by to wyglądało i czy w ogóle jest to na stole. Na razie niczego takiego nie słyszałam.
O tym, czy łatwo jej angażować się w takie negocjacje
To nie jest łatwe, zwłaszcza kiedy dzieją się różne rzeczy. Możesz mieć też swoje sprawy w tym samym czasie i nie ma za dużo czasu, żeby zająć się innymi. Powiedziałabym, że byłam dość aktywna w latach 2022 i 2023. Ale czasem było trudno coś osiągnąć. Myślę, że teraz sytuacja trochę się zmieniła. WTA wydaje się bardziej otwarte na pomoc zawodnikom i rozmowy. Myślę, że teraz jest dobry czas, żeby zawodnicy byli aktywni. Nie chcę brać za dużo na swoje barki, bo właśnie zmieniłam trenera, mam ważne turnieje przede mną, więc chcę skupić się na swoim procesie. Jeśli będę miała przestrzeń, też się zaangażuję. Ale mamy naprawdę mądre zawodniczki w naszej w radzie. Czuję, że są bardzo pomocne. Miło, że zajmowały się tymi sprawami, bo jeśli 50 zawodników będzie pisać do turniejów, żeby coś zrobić, to nie zadziała. Cieszę się, że mamy takie zawodniczki jak Jessica Pegula, które starają się to spinać.
