- Iga Świątek jest już w półfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati.
- Polka jest naprawdę blisko obrony tytułu, a do tego zapewniła sobie najlepsze możliwe rozstawienie w wielkoszlemowym US Open.
- Dopiero po wygranym ćwierćfinale Świątek ma gwarancję miejsca wśród 8 najlepszych. Pomogła w tym także porażka Amandy Anisimovej.
WTA Cincinnati: Wygrany ćwierćfinał to nie jedyny sukces Igi Świątek
Nie tak miał wyglądać ćwierćfinał Igi Świątek z Jeleną Rybakiną, który otwierał wieczorną sesję pierwszego dnia zmagań w tej fazie prestiżowego turnieju w Cincinnati. Po zaledwie pięciu gemach pierwszego seta, przy wyniku 4:1 dla Polki, Kazaszka zrezygnowała z gry ze względu na problemy zdrowotne. Tym samym była liderka rankingu WTA pokonała obecną wiceliderkę i zameldowała się w półfinale, odnosząc swoje dziesiąte zwycięstwo z rzędu. Ale to nie koniec dobrych wieści po tym szybkim ćwierćfinale.
Kiedy gra Iga Świątek z Jessicą Pegulą półfinał WTA Cincinnati? O której godzinie?
Turniej WTA 1000 w Cincinnati miał dla Igi Świątek ogromne znaczenie w kontekście zbliżającego się US Open. Raszynianka przystąpiła do zmagań w stanie Ohio jako 5. tenisistka świata, ale z bagażem tytułu i 1000 arcyważnych punktów z zeszłego roku. W przypadku wcześniejszej wpadki realny był scenariusz, w którym wypadłaby poza najlepszą "8" rankingu tuż przed nowojorskim Szlemem. A nawet półfinał mógłby nie wystarczyć, gdyby jeszcze lepiej poradziła sobie Amanda Anisimova, która po dramatycznym ćwierćfinale przegrała dopiero w tie-breaku trzeciego seta z Jessicą Pegulą.
To właśnie porażka Anisimovej i późniejszy awans Świątek oznacza, że już na 100 procent Polka będzie wśród 8 najwyżej rozstawionych tenisistek w US Open. Ma to duże znaczenie, ponieważ rozstawienie z numerem "9" oznaczałoby, że już w 4. rundzie wpadałaby na kogoś z TOP 8. Z lepszym rozstawieniem boje z tymi teoretycznie najmocniejszymi rozpoczyna się dopiero od ćwierćfinału. W przypadku awansu do finału w Cincinnati, Świątek przystąpi do US Open jako turniejowa "6". Ewentualna wygrana i obrona tytułu w tym kontekście nic nie zmienia.